Święta jeszcze się nie zaczęły, a ja już jestem przejedzona. Niestety tak to jest jak się uczestniczy w cukierniczym biznesie i do tego samemu produkuje się tych słodkości co nie miara!
Obiecałam wam, że ten tydzień będzie nieco słodszy więc zapraszam was do czytania. Być może uda mi się was troszkę zainspirować i wprowadzicie na wigilijny stół trochę nowości. :)
Gli struffoli to moje odkrycie ostatnich dwóch lat. Przepis mam prosto z Włoch od mamy kolegi więc niemożliwe, żeby cokolwiek nie wyszło. ;)
Przez cały ten rok nie mogłam się doczekać kiedy znów je przygotuje. Są wciągające, uzależniające, nieprzyzwoicie słodkie i przeurocze, gdy już je przyozdobimy. :)
Jeśli już musiałabym przyrównać do czegoś struffoli to powiedziałabym, że to troszkę taki groszek ptysiowy tylko jeszcze bardziej chrupiący, aromatyczny i zdecydowanie słodszy.
Jest to świąteczny przysmak, który jada się w Neapolu i okolicy, ale oczywiście nie tylko, gdyż podobny przysmak pod innymi nazwami możemy spotkać między innymi na Sycylii ( Pignolata siciliana) czy w Abruzzo (cicerchiata). Przepisy różnią się zazwyczaj jedynie szczegółami. Np. rodzajem dodanego alkoholu czy zdobieniem.
Jak jednak gli struffoli (jak zwał tak zwał, nie dam rady przytoczyć wszystkich nazw ;D)to zawsze małe "piłeczki" smażone na głębokim tłuszczu. Mniam!
Składniki:
- 1/3 szklanki cukru pudru
- 3 jajka
- 1 żółtko
- 2 łyżki likieru anyżowego
- skórka starta z 1 pomarańcza
- 2 szklanki mąki 00
- 60g roztopionego masła
+
- kilka łyżek miodu
- skórka kandyzowana z pomarańcza
- kolorowe posypki
Przygotowanie:
Przesiewamy mąkę i dodajemy kolejno: cukier, cukier, jajka + żółtko, skórkę pomarańcza, masło, likier. Zagniatamy z tego ciasto i zostawiamy na 30 min pod ściereczką. Następnie odrywamy kawałki ciasta, formujemy z nich długie i cienkie wałeczki, a następnie kroimy. Ważne, żeby kawałki, które odcinamy były dość małe miały ok. 1 cm długości. Może troszkę więcej. Takie kuleczki zanurzamy w rozgrzanym oleju i smażymy aż uznamy, że są ok. Wykładamy nasze ciasteczka do miski, najlepiej wyłożoną papierowym ręcznikiem kuchennym, aby wchłonąć nadmiar tłuszczu. Tak przygotowane struffoli możemy trzymać w suchym miejscu o temperaturze pokojowej, spokojnie przez kilka dni. Przed podaniem warto zanurzyć je w miodzie, dodać skórkę pomarańczową i posypać kolorowym "confetti". :)
Jedliście kiedyś struffoli? :)
PS. Przepraszam was za różną wielkość czcionek, ale w połowie wpisu coś zepsułam i chyba nie potrafię już tego ogarnąć (próbowałam :p).













