Pamiętacie moje wpisy z życia wzięte? Pełne słońca, beztroski i wspomnień?
Bardzo dawno nie było kontynuacji tej serii na moim blogu. Tak samo jak serii o włoskich wiadomościach oraz o pięknych miejscach. Musicie mi wybaczyć, bo moja głowa pełna jest kolejnych pomysłów dlatego trudno pogodzić wszystkie i nadarzać z pisaniem wszystkich postów jakie mam w planach. Musiałabym dodawać notkę codziennie, a na to pewnie ani mi ani wam nie starczyłoby po prostu czasu.
Jeśli macie ochotę poczytać o włoskim życiu słów kilka to zapraszam was do :
CZĘŚĆ 1
CZĘŚĆ 2
CZĘŚĆ 3
Kiedy miałam kilka lat, gubiłam się na ulicach Bolonii. No wiecie, Bolonia wcale duża nie jest. Historyczne centrum, trochę ulic, uniwersytet, ale w oczach kilku letniej dziewczynki, każdy zaułek wydaje się nieskończony. Nie kocham Bolonii, ale o tym będę pisać kiedy indziej. Mimo to każdy nieznany fragment świata, zawsze wydaje mi się czymś idyllicznym.
Kiedy tak sobie biegałam po ulicach, wskakiwałam na figury lwów, do których przez całe dzieciństwo miałam słabość, zadzierając krótkie nóżki jak najwyżej, aby tylko udało mi się usiąść na grzbiecie lwa, ulicami uniwersyteckiego miasta paradowały tłumy młodych ludzi w wieńcach laurowych na głowach.
Nie wiedziałam co to znaczy. Moi rodzice mówili, że pewnie świętują koniec szkoły, ale jak i po co?
Mijały kolejne lata, a ja znów na ulicach następnych miast, spotykałam podobnych studentów. Dumnie nosili wieńce laurowe, ściskali w rękach dyplomy lub oblewali się szampanem. Nie kryli radości i chyba to podobało mi się najbardziej. W Polsce brak jakiś szczególnych zwyczajów związanych z obroną pracy dyplomowej. Może dlatego tak bardzo pragnęłam, aby mieć swój własny wieniec.
W Polsce w ogóle nie są one znane, toteż budziłam spore zainteresowanie, ale tak, udało mi się.
To taka krótka historia. Nic porywającego, nic specjalnego. Naprawdę. Mimo to chciałam się tym z wami podzielić. Nawet jeśli od tego wydarzenia mija już miesiąc. :)
wtorek, 16 stycznia 2018
piątek, 12 stycznia 2018
#211 Włoskie słowa, które prawdopodobnie źle wymawiasz.
Taki wpis chodził mi już po głowie od jakiegoś czasu. Kiedyś jedna z was napisała mi, że mogłabym zrobić taki wpis i coś tam przy okazji sobie wspomniałam, ale teraz na porządnie zebrałam wszystkie słowa, które kojarzę, że bywają najczęściej źle wymawiane. Może nie są to wszystkie słowa, a może raczej- na pewno nie są to wszystkie słowa, ale mam nadzieję, że uda mi się zaciekawić was tymi, które jako pierwszy przyszły mi do głowy.
1. Fiat
Popularny Fiat. Zna go pewnie każdy, ostatnio w dodatku moda na niego gwałtownie wróciła i znów uznawany jest za prawdziwe cacko. Ale czy oby na pewno każdy wie jak powinno brzmieć słowo Fiat? Moje doświadczenie mówi, że ... Nie bardzo. Marka tego samochodu nie powinna być wymawiana jako krótkie, zwięzłe Fiat. Literka "i" jest tutaj znacznie dłuższa i wymowie bliżej do "Fijat" niż "Fiat" choć wypowiadane jest to w taki sposób, że dla niedoświadczonego ucha faktycznie może brzmieć troszkę jak "Fiat". Niemniej jednak z pewnością nie jest to krótkie, stanowcze "FIAT".
2. Lamborghini
Lambo to pewnie kolejne autko po Fiacie, które zna każdy. Tylko czemu ciągle słyszy się "lambordżini"? "H" w wyrazie lamborghini występuje tam niemo, aby zmiękczyć "g" i rozdzielić je z "i". Dlatego wymawiamy "lamborgini".
3. Moschino
Kobiety szaleją za ich torebkami i perfumami, ale już słabo się robi od słuchania kolejny raz "moszino", "moczino". Prawidłowa wymowa to "moskino".
4. Penne
Wiele osób zapomina, że podwójne literki występują tam po to, aby wyraźnie je wymawiać. Nie bez powodu mamy makaron penne, a nie pene. Pene oznacza penisa. Wszyscy italofile ciągle to powtarzają, a i tak non stop słyszę "i poproszę pene".
5. Gnocchi
To takie słówko, które kocham. Wypowiada się je dźwięcznie "ńokki" podczas, gdy wiele osób nadal łamie sobie język mówiąc "gnoczi", "gńoki", "gnoszi", "gnocczi". Urocze.
6. Espresso
Jaką tajemnicę skrywa to słowo, że zawsze znajdzie się ktoś kto powie "ekspresso" zamiast "espresso"? Ej nie dodajemy liter, których nie ma!
7. Chianti
Popularne włoskie wino, które często bywa kaleczone jako "szianti", "czianti" i inne twory. To po prostu "kianti".
Jakie słowa dodałbyś do listy? A może ciekawi cię wymowa jakiegoś innego słowa?
Mewa prosi was o uważną naukę wymowy! 😈
1. Fiat
Popularny Fiat. Zna go pewnie każdy, ostatnio w dodatku moda na niego gwałtownie wróciła i znów uznawany jest za prawdziwe cacko. Ale czy oby na pewno każdy wie jak powinno brzmieć słowo Fiat? Moje doświadczenie mówi, że ... Nie bardzo. Marka tego samochodu nie powinna być wymawiana jako krótkie, zwięzłe Fiat. Literka "i" jest tutaj znacznie dłuższa i wymowie bliżej do "Fijat" niż "Fiat" choć wypowiadane jest to w taki sposób, że dla niedoświadczonego ucha faktycznie może brzmieć troszkę jak "Fiat". Niemniej jednak z pewnością nie jest to krótkie, stanowcze "FIAT".
2. Lamborghini
Lambo to pewnie kolejne autko po Fiacie, które zna każdy. Tylko czemu ciągle słyszy się "lambordżini"? "H" w wyrazie lamborghini występuje tam niemo, aby zmiękczyć "g" i rozdzielić je z "i". Dlatego wymawiamy "lamborgini".
3. Moschino
Kobiety szaleją za ich torebkami i perfumami, ale już słabo się robi od słuchania kolejny raz "moszino", "moczino". Prawidłowa wymowa to "moskino".
4. Penne
Wiele osób zapomina, że podwójne literki występują tam po to, aby wyraźnie je wymawiać. Nie bez powodu mamy makaron penne, a nie pene. Pene oznacza penisa. Wszyscy italofile ciągle to powtarzają, a i tak non stop słyszę "i poproszę pene".
5. Gnocchi
To takie słówko, które kocham. Wypowiada się je dźwięcznie "ńokki" podczas, gdy wiele osób nadal łamie sobie język mówiąc "gnoczi", "gńoki", "gnoszi", "gnocczi". Urocze.
6. Espresso
Jaką tajemnicę skrywa to słowo, że zawsze znajdzie się ktoś kto powie "ekspresso" zamiast "espresso"? Ej nie dodajemy liter, których nie ma!
7. Chianti
Popularne włoskie wino, które często bywa kaleczone jako "szianti", "czianti" i inne twory. To po prostu "kianti".
Jakie słowa dodałbyś do listy? A może ciekawi cię wymowa jakiegoś innego słowa?
Mewa prosi was o uważną naukę wymowy! 😈
poniedziałek, 8 stycznia 2018
#210 Sorrento.
Już trzy miesiące minęły odkąd wróciłam z Neapolu. Upływający czas mnie niepokoi i doprowadza do szału. Naprawdę.
Już trzy miesiące minęły, a ja wciąż nie zdążyłam napisać wam o wszystkim tym o czym chciałam. Musicie mi to wybaczyć i całą zimę oglądać słoneczne zdjęcia z różnych miejsc w Kampanii. Może to poprawi trochę wasze zimowe nastroje i sprawi, że jeszcze bardziej nie będziecie mogli doczekać się relacji z mojej marcowej wycieczki! Ja sama nie mogę się doczekać aż zrobię dla was zdjęcia, których potrzebuje i zbiorę wszystkie materiały w całość.
Dziś jednak myślami mentalnie powracamy do Sorrento. To takie miasto, o którym słyszał każdy. Jestem pewna, że tak jest, nawet jeśli niekoniecznie każdy potrafi pokazać je na mapie. Ok dobra, mogę się założyć, że jest dużo osób, które powiedzą "O Sorrento, Sorrento. No słyszałam, no widziałam zdjęcia, no obiło mi się o uszy", ale gdzie dokładnie jest, już niekoniecznie będą wiedziały.
Ja zawsze ciepło myślałam o Sorrento. To znaczy, jakoś nigdy tam wcześniej nie byłam, ale wiedziałam, że to taki najbliższy przystanek mojego kochanego, udomowionego w sercu Neapolu. W Sorrento kręci się filmy, bo przecież jest perłą Kampanii. Kto chciałby kręcić filmy na brudnych ulicach Neapolu skoro można robić to w Sorrento? W Sorrento całymi dniami przechadzają się bogate kobiety z torbami Hermes, a potem piją Aperol w przerwie między zakupami. W Sorrento to się żyje... Nie to co w Neapolu... Mhm.
Jakie wrażenie zrobiło na mnie to całe szalenie popularne Sorrento?
No powiedziałabym, że marne.
Teraz posypią się na mnie gromy i już słyszę te wszystkie teksty (które bądź co bądź, zdarzały się) "Tyle jeździ po Włoszech, że już nic nie docenia".
Nie moi mili. Doceniam każde miejsce, które odwiedzam, ale nie każde ma obowiązek powalić mnie na kolana. W gruncie rzeczy bardzo się cieszę, że tak nie jest, bo jeśli wszystko zachwycałoby mnie w równym stopniu, to najpewniej oznaczałoby to, ze mam jakiś poważniejszy problem mentalny.
Miło było też pokonać pięć milionów schodów, aby zejść nad wodę. To nie jest ironia choć może tak brzmi. Nawet, gdy wchodząc czy schodząc po setkach włoskich schodów przeklinam swój los, to zawsze wspominam to z uśmiechem na ustach. Schody tak idealnie kojarzą mi się z włoskimi miasteczkami, że jak mogłoby ich po prostu zabraknąć?!
Miło było zanurzyć stopy w ciepłej wodzie i tak bardzo żałowałam, że nie mam ze sobą stroju i ręcznika. Kusiło mnie, żeby wskoczyć tam w majtkach, ale cóż... Jednak trochę za dużo ludzi.
Miło było posiedzieć na pomoście między łódkami. Miło było.
Ale Sorrento nie zostało mi zbyt długo w głowie.
Zwłaszcza, że potem wyruszyłyśmy do... (dowiecie się w kolejnym wpisie wspominkowym!) i zakochałam się bez reszty. Skoro poznałam miejsce miłość to jak mogłam dłużej pamiętać o pierwszym lepszym zauroczeniu?
Sorrento ah Sorrento. Miło było cię poznać, ale raczej nie ma między nami nici porozumienia.
czwartek, 4 stycznia 2018
#209 Kobiece problemy po włosku.
Dzień dobry!
Witam was bardzo serdecznie w 2018 roku! Nie miałam jeszcze okazji się odezwać więc mam nadzieję, że zarówno noc sylwestrowa jak i noworoczny poranek były dla was wspaniałe i świetnie się bawiliście!
Nowy Rok rozpoczynam kolejnym wpisem z cyklu tych, w których poruszam przeróżne tematy i przy okazji przemycam wam trochę cennych słów. Gratka dla każdego kto lubi uczyć się nowych języków.
Kobiece problemy są o tyle ciekawym zagadnieniem, że słownictwo z tego działu można się nam przydać praktycznie podczas każdej podróży po Italii. Sama pamiętam pewną sytuację wiele lat temu, gdy podróżowałam z moją przyjaciółką, jeszcze byłyśmy nastolatkami ahhh 😏 po Italii i ona podczas pobytu w jednym z miast, daleko od naszego hotelu dostała okresu. Musiałyśmy iść do apteki, a ja w ogóle nie mogłam sobie przypomnieć jak są podpaski. Musiałam więc wytłumaczyć to starszej pani bardzo opisowo i dokładnie. Aż się śmieje w duchu, gdy przypomnę sobie jak opisywałam jej produkt, a cała apteka krzyknęła na raz assorbenti!
Słowo okres nie należy do trudnych do zapamiętania. Il ciclo, który możemy kojarzyć właśnie z cyklem i okresem. Niestety podczas okresu towarzyszą nam kobietom różne niezbyt przyjemne i disturbi (dolegliwości). Wśród nich niestety mal di testa (ból głowy), nausea (mdłości), stanchezza (zmęczenie), a czasem nawet emicrania (migrena).
Jeśli dopadnie nas okres w nie najlepszym momencie, pozostaje nam udać się do apteki po le medicine (lekarstwa), gli assorbenti (podpaski) lub po i tamponi (tampony).
Mi często pomaga także il termoforo (termofor) lub la borsa dell'acqua calda (także termofor). Trików na to jak pozostać w formie w tych dniach jest wiele, ale z całą pewnością najlepiej po prostu riposare (odpoczywać), dormire (spać) i mangiare leggero (jeść lekko).
Il ciclo non è una malattia.... Certo.😛
Okres nie jest chorobą.... Oczywiście. 😛
Dajcie znać czy podobają wam się takie krótsze wpisy ze słownictwem tematycznym!
Witam was bardzo serdecznie w 2018 roku! Nie miałam jeszcze okazji się odezwać więc mam nadzieję, że zarówno noc sylwestrowa jak i noworoczny poranek były dla was wspaniałe i świetnie się bawiliście!
Nowy Rok rozpoczynam kolejnym wpisem z cyklu tych, w których poruszam przeróżne tematy i przy okazji przemycam wam trochę cennych słów. Gratka dla każdego kto lubi uczyć się nowych języków.
Kobiece problemy są o tyle ciekawym zagadnieniem, że słownictwo z tego działu można się nam przydać praktycznie podczas każdej podróży po Italii. Sama pamiętam pewną sytuację wiele lat temu, gdy podróżowałam z moją przyjaciółką, jeszcze byłyśmy nastolatkami ahhh 😏 po Italii i ona podczas pobytu w jednym z miast, daleko od naszego hotelu dostała okresu. Musiałyśmy iść do apteki, a ja w ogóle nie mogłam sobie przypomnieć jak są podpaski. Musiałam więc wytłumaczyć to starszej pani bardzo opisowo i dokładnie. Aż się śmieje w duchu, gdy przypomnę sobie jak opisywałam jej produkt, a cała apteka krzyknęła na raz assorbenti!
Słowo okres nie należy do trudnych do zapamiętania. Il ciclo, który możemy kojarzyć właśnie z cyklem i okresem. Niestety podczas okresu towarzyszą nam kobietom różne niezbyt przyjemne i disturbi (dolegliwości). Wśród nich niestety mal di testa (ból głowy), nausea (mdłości), stanchezza (zmęczenie), a czasem nawet emicrania (migrena).
Jeśli dopadnie nas okres w nie najlepszym momencie, pozostaje nam udać się do apteki po le medicine (lekarstwa), gli assorbenti (podpaski) lub po i tamponi (tampony).
Mi często pomaga także il termoforo (termofor) lub la borsa dell'acqua calda (także termofor). Trików na to jak pozostać w formie w tych dniach jest wiele, ale z całą pewnością najlepiej po prostu riposare (odpoczywać), dormire (spać) i mangiare leggero (jeść lekko).
Il ciclo non è una malattia.... Certo.😛
Okres nie jest chorobą.... Oczywiście. 😛
Dajcie znać czy podobają wam się takie krótsze wpisy ze słownictwem tematycznym!
niedziela, 31 grudnia 2017
#208 Włoscy ulubieńcy 2017.
Kolejny rok z rzędu przychodzę do was z moimi włoskimi ulubieńcami. Tym razem będą to ulubieńcy z 2017 roku i nie zabraknie wśród nich zarówno produktów jak i muzyki czy filmów. Jesteście ciekawi co towarzyszyło mi przez cały rok? 😃
ULUBIONY KOSMETYK - PERFUMY ICEBERG WHITE
Dostałam je tak niedawno, ale przepadłam dla nich bez reszty. Bardzo delikatny, świeży zapach.
ULUBIONY PRODUKT SPOŻYWCZY - MASŁO MIGDAŁOWE
Uwielbiam masło migdałowe, a ciastka, które z niego powstają to prawdziwe delicje! Generalnie to jest chyba mój ulubieniec każdego roku. Ups.
ULUBIONY ZESPÓŁ/ WOKALISTA - CARL BRAVE
W tym roku powróciłam do moich włosko muzycznych początków. Odkryłam na nowo Clementino i Fabri Fibra czyli raperów, których słuchałam wieki temu. W tym roku poznałam także muzyków, których wcześniej nigdy nie słyszałam. Luchè i Carl Brave x Franco126, bo to o nich mowa, całkowicie podbili moje serce. Jednak jeśli musiałabym wybrać z nich jednego zwycięzcę to zdecydowanie będzie to Carl Brave x Franco126. Ich muzyka nie podpasuje każdemu, ale ich teksty sprawiają, że mam gęsią skórkę i kocham moją Italię jeszcze mocniej. Każdy kolejny utwór hipnotyzuje mnie jeszcze bardziej.
ULUBIONA PIOSENKA- SEMPRE IN 2
Carl Brave x Franco126- Sempre in due nie brzmi jak zaskoczenie po tym co napisałam powyżej, ale od tej piosenki wszystko się zaczęło. Mam do niej ogromny sentyment. Odnalazłam w jej tekście przekaz, sens i cząstkę siebie. Pomyśleć, że wszystko zaczęło się od instagrama!
Pewnego ciepłego dnia przeglądałam instagram i natknęłam się na zdjęcie z Neapolu. Na kamieniu sprayem było napisane TU DIMMI DOVE SEI MI FACCIO TUTTA NAPOLI A PIEDI.
Byłam pewna, że to musi być kwestia z jakiegoś filmu lub właśnie piosenki więc wpisałam to w google i znalazłam, że istnieje piosenka, która zamiast NAPOLI ma w tekście ROMA, a wersja neapoletańska po prostu została wymyślona. Niemniej jednak kocham to zdanie, jest dla mnie takie romantyczne.
ULUBIONY AUTOR - GABRIELE D'ANNUNZIO
To z pewnością nie będzie zaskoczeniem dla każdego kto choć trochę mnie zna! Kocham czytać i pochłaniam książki jedna za drugą. Gabriele jest chyba moją odnalezioną autorską miłością. Jego książki są dość ciężkie, wielu Włochów straszyło mnie, że po przeczytaniu ich to pozostaje już tylko skoczyć z mostu, ale no patrzcie. Wciąż nie skoczyłam. 😉 Na pewno spodobają się każdemu miłośnikowi oryginalnej twórczości. Jego wiersze to już w ogóle bajka! Niestety nie ma ich w polskiej wersji, a ja marzę o tym, że kiedyś je jakoś ładnie przetłumaczę.
ULUBIONA KSIĄŻKA - TRIUMF ŚMIERCI
No i oczywiście mamy tutaj książkę autorstwa Gabriele D'Annunzio, bo jakby inaczej?
"Triumf śmierci" z całą pewnością był książką dość ciężką i przytłaczającą... Główny bohater denerwował mnie do granic możliwości, ale mimo to nie wybrałabym innej książki na miano ulubieńca 2017. Jeśli chcecie wiedzieć o niej coś więcej, był na jej temat wpis. :)
ULUBIONY SERIAL - GOMORRA 3
Czy będę nudna jeśli powtórzę, że kocham Gomorrę całym sercem, a nowy sezon natychmiast musiał podbić moje serce?
ULUBIONY FILM - PERFETTI SCONOSCIUTI
Na pozór zwykła komedia, dramat, a w głębi film mówiący o prawdziwych problemach i niedomówieniach. Zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Oglądałam go 2 razy po włosku i raz z polskimi napisami. Nie wiem jak wyglądała wersja kinowa, ale napisy, na które natrafiłam w internecie, niestety nie były zbyt dobrze przetłumaczone... Tak czy siak polecam wam bardzo! Brakuje mi takich dobrych, współczesnych, włoskich filmów.
ULUBIONE SŁOWO ROKU - MADO'
Ok, może nie do końca jest to słowo po włosku. Po włosku byłoby Madonna, po neapolitańsku właśnie madò. Zdecydowanie nadużywane przeze mnie słowo. Mogłabym powiedzieć, że tuż obok "oddio", "cazzo" i "vabbuò"😏
ULUBIONE WŁOSKIE MIEJSCE W WARSZAWIE - SPACCANAPOLI
Wybaczcie mi, że nie jestem oryginalna w tej kwestii, ale jeszcze nie spotkałam drugiego takiego w Warszawie, któremu oddałabym serce.
ULUBIONE MIASTO - NEAPOL
Zdecydowanie i bez dwóch zdań. Myślami zawsze jestem w Napoli. Przez całe życie nie widziałam piękniejszego miasta (ok na równi z Positano być może 😉) i jestem taka szczęśliwa, że w tym roku mogłam tam być na dłużej. Zamieszkałabym tam bez dwóch zdań.
ULUBIONY KOSMETYK - PERFUMY ICEBERG WHITE
Dostałam je tak niedawno, ale przepadłam dla nich bez reszty. Bardzo delikatny, świeży zapach.
ULUBIONY PRODUKT SPOŻYWCZY - MASŁO MIGDAŁOWE
Uwielbiam masło migdałowe, a ciastka, które z niego powstają to prawdziwe delicje! Generalnie to jest chyba mój ulubieniec każdego roku. Ups.
ULUBIONY DESER - SFOGLIATELLA
Prawdopodobnie nie jadłam nic lepszego i nie wiem jak mogłam do tej pory bez niej żyć!
ULUBIONY ZESPÓŁ/ WOKALISTA - CARL BRAVE
W tym roku powróciłam do moich włosko muzycznych początków. Odkryłam na nowo Clementino i Fabri Fibra czyli raperów, których słuchałam wieki temu. W tym roku poznałam także muzyków, których wcześniej nigdy nie słyszałam. Luchè i Carl Brave x Franco126, bo to o nich mowa, całkowicie podbili moje serce. Jednak jeśli musiałabym wybrać z nich jednego zwycięzcę to zdecydowanie będzie to Carl Brave x Franco126. Ich muzyka nie podpasuje każdemu, ale ich teksty sprawiają, że mam gęsią skórkę i kocham moją Italię jeszcze mocniej. Każdy kolejny utwór hipnotyzuje mnie jeszcze bardziej.
ULUBIONA PIOSENKA- SEMPRE IN 2
Carl Brave x Franco126- Sempre in due nie brzmi jak zaskoczenie po tym co napisałam powyżej, ale od tej piosenki wszystko się zaczęło. Mam do niej ogromny sentyment. Odnalazłam w jej tekście przekaz, sens i cząstkę siebie. Pomyśleć, że wszystko zaczęło się od instagrama!
Pewnego ciepłego dnia przeglądałam instagram i natknęłam się na zdjęcie z Neapolu. Na kamieniu sprayem było napisane TU DIMMI DOVE SEI MI FACCIO TUTTA NAPOLI A PIEDI.
Byłam pewna, że to musi być kwestia z jakiegoś filmu lub właśnie piosenki więc wpisałam to w google i znalazłam, że istnieje piosenka, która zamiast NAPOLI ma w tekście ROMA, a wersja neapoletańska po prostu została wymyślona. Niemniej jednak kocham to zdanie, jest dla mnie takie romantyczne.
ULUBIONY AUTOR - GABRIELE D'ANNUNZIO
To z pewnością nie będzie zaskoczeniem dla każdego kto choć trochę mnie zna! Kocham czytać i pochłaniam książki jedna za drugą. Gabriele jest chyba moją odnalezioną autorską miłością. Jego książki są dość ciężkie, wielu Włochów straszyło mnie, że po przeczytaniu ich to pozostaje już tylko skoczyć z mostu, ale no patrzcie. Wciąż nie skoczyłam. 😉 Na pewno spodobają się każdemu miłośnikowi oryginalnej twórczości. Jego wiersze to już w ogóle bajka! Niestety nie ma ich w polskiej wersji, a ja marzę o tym, że kiedyś je jakoś ładnie przetłumaczę.
ULUBIONA KSIĄŻKA - TRIUMF ŚMIERCI
No i oczywiście mamy tutaj książkę autorstwa Gabriele D'Annunzio, bo jakby inaczej?
"Triumf śmierci" z całą pewnością był książką dość ciężką i przytłaczającą... Główny bohater denerwował mnie do granic możliwości, ale mimo to nie wybrałabym innej książki na miano ulubieńca 2017. Jeśli chcecie wiedzieć o niej coś więcej, był na jej temat wpis. :)
ULUBIONY SERIAL - GOMORRA 3
Czy będę nudna jeśli powtórzę, że kocham Gomorrę całym sercem, a nowy sezon natychmiast musiał podbić moje serce?
ULUBIONY FILM - PERFETTI SCONOSCIUTI
Na pozór zwykła komedia, dramat, a w głębi film mówiący o prawdziwych problemach i niedomówieniach. Zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Oglądałam go 2 razy po włosku i raz z polskimi napisami. Nie wiem jak wyglądała wersja kinowa, ale napisy, na które natrafiłam w internecie, niestety nie były zbyt dobrze przetłumaczone... Tak czy siak polecam wam bardzo! Brakuje mi takich dobrych, współczesnych, włoskich filmów.
ULUBIONE SŁOWO ROKU - MADO'
Ok, może nie do końca jest to słowo po włosku. Po włosku byłoby Madonna, po neapolitańsku właśnie madò. Zdecydowanie nadużywane przeze mnie słowo. Mogłabym powiedzieć, że tuż obok "oddio", "cazzo" i "vabbuò"😏
ULUBIONE WŁOSKIE MIEJSCE W WARSZAWIE - SPACCANAPOLI
Wybaczcie mi, że nie jestem oryginalna w tej kwestii, ale jeszcze nie spotkałam drugiego takiego w Warszawie, któremu oddałabym serce.
ULUBIONE MIASTO - NEAPOL
Zdecydowanie i bez dwóch zdań. Myślami zawsze jestem w Napoli. Przez całe życie nie widziałam piękniejszego miasta (ok na równi z Positano być może 😉) i jestem taka szczęśliwa, że w tym roku mogłam tam być na dłużej. Zamieszkałabym tam bez dwóch zdań.
ULUBIONY WIDOK - POSITANO.
Jeśli jednak chodzi o boskie widoki, to Positano wygrywa. Może dlatego, że kocham takie mniejsze miasteczka na skałkach. Naprawdę można tam nacieszyć oczy i wszystko wydaje się tak niesamowite.
Jak podobają wam się włoscy ulubieńcy 2017?
Powtórzę moje słowa z zeszłorocznej notki. Niebawem wracam do Italii i życzę sobie bym znów wracała tam parokrotnie w nadchodzącym roku!
środa, 27 grudnia 2017
#207 Włoskie tradycje noworoczne.
Jakie noworoczne zwyczaje znacie?
Całowanie o północy, czerwone majtki, pieniądze w kieszeni... A może coś jeszcze zupełnie innego?
Nie będę się tutaj zagłębiać w zwyczaje wszystkich państw na świecie, ale być może uda mi się was zainteresować tym co robią Włosi, aby zapewnić sobie szczęście na cały przyszły rok?
Chyba najbardziej popularnym zwyczajem jest oczywiście pocałunek pod jemiołą, który według tradycji ma oznaczać, że kolejny rok spędzimy z tą samą osobą.
Bardzo ważnym zwyczajem, który dotyczy całej Italii, jest zjedzenie dużej ilości potraw na bazie soczewicy. To zapewnić ma nam przede wszystkim przypływ znacznej gotówki.
Aby zapewnić sobie wierność obecnego partnera warto też w noc z 31 grudnia na 1 stycznia, zjeść z nim wspólnie owoc granatu.
W tę noc warto założyć też czerwone majtki, które koniecznie trzeba wyrzucić 1 stycznia rano. Zapewnia to szczęście, miłość i sprzyjający los.
Co jest takim najbardziej rozpoznawalnym symbolem włoskiego sylwestra, a w Neapolu już wręcz nieodzownym? Oczywiście wyrzucanie przez okno talerzy! Jakież to może być niebezpieczne dla przechodzących pod oknem pieszych. 😏 Talerz musi się jednak dobrze rozbić, aby zapewnić nam dobry start w Nowy Rok.
Jakie tradycje związane z Nowym Rokiem (nawet te polskie) znacie?
Całowanie o północy, czerwone majtki, pieniądze w kieszeni... A może coś jeszcze zupełnie innego?
Nie będę się tutaj zagłębiać w zwyczaje wszystkich państw na świecie, ale być może uda mi się was zainteresować tym co robią Włosi, aby zapewnić sobie szczęście na cały przyszły rok?
Chyba najbardziej popularnym zwyczajem jest oczywiście pocałunek pod jemiołą, który według tradycji ma oznaczać, że kolejny rok spędzimy z tą samą osobą.
Bardzo ważnym zwyczajem, który dotyczy całej Italii, jest zjedzenie dużej ilości potraw na bazie soczewicy. To zapewnić ma nam przede wszystkim przypływ znacznej gotówki.
Aby zapewnić sobie wierność obecnego partnera warto też w noc z 31 grudnia na 1 stycznia, zjeść z nim wspólnie owoc granatu.
W tę noc warto założyć też czerwone majtki, które koniecznie trzeba wyrzucić 1 stycznia rano. Zapewnia to szczęście, miłość i sprzyjający los.
Co jest takim najbardziej rozpoznawalnym symbolem włoskiego sylwestra, a w Neapolu już wręcz nieodzownym? Oczywiście wyrzucanie przez okno talerzy! Jakież to może być niebezpieczne dla przechodzących pod oknem pieszych. 😏 Talerz musi się jednak dobrze rozbić, aby zapewnić nam dobry start w Nowy Rok.
Jakie tradycje związane z Nowym Rokiem (nawet te polskie) znacie?
piątek, 22 grudnia 2017
#206 Włoskie świąteczne potrawy.
Witajcie moi drodzy!
Czujecie już ten świąteczny klimat?
Jeśli nie to z pewnością jest to ostatnia chwila, aby to zmienić. Już pojutrze przecież Wigilia i takim to sposobem rozpocznie się trzy dniowy maraton rodzinnych spotkań. A podczas spotkań co...? Oczywiście dużo jedzenia, być może zbyt dużo jedzenia.
Jesteście ciekawi co Włosi jedzą podczas świąt?
Oczywiście wszystko zależne jest od konkretnego regionu. Każde miasto czy region posiada osobną kuchnię i oddzielne zwyczaje. Czasem jednak te potrawy są prawie lub całkowicie takie same, a różni je tylko nazwa.
Czego jednak nie może zabraknąć na włoskim stole podczas Bożego Narodzenia?
W regionie Abruzzo nie może zabraknąć minesta di cardi czyli zupy z karczochów. Obowiązkowo musi znaleźć się także miejsce dla zuppa di castagne e cieci czyli zupy z kasztanów i ciecierzycy. Brzmi pysznie, prawda?
Na deser nie może zabraknąć ostia con ripieno di mandorle, noci e miele czyli czegoś co przypominałoby nasz opłatek z tą różnicą, że przełożone jest migdałami, orzechami i miodem.
W regionie Calabria nie może zabraknąć crespelle ripiene alle alici e salumi, czyli czegoś w rodzaju włoskich naleśników wypełnionych sardynkami oraz salami.
Trudno wyobrazić sobie także święta bez capretto al forno alle erbe selvatiche, czyli pieczonej w ziołach kozy.
Region Bazylikata słynie z Baccalà lesso con peperoni czyli z gotowanego dorsza z papryczkami. Jako dodatek także pane con le mandorle (chleb z migdałami) oraz pasta lievitata fritta con alici (smażone, drożdżowe ciasto z sardelami).
W Kampanii zjemy klasycznie spaghetti alle vongole (spaghetti z małżami), a na deser oczywiście Struffoli, które występuje w kilku regionach, ale zawsze pod inną nazwą. Przepis podawałam wam rok temu!
KLK
W Emilia Romana nie może zabraknąć tradycyjnego Culatello di Zibello, jest to rodzaj specjalnie leżakującego salami. Do tego oczywiście tradycyjne dla tego regionu potrawy jak lasagne, tagliatelle al ragù czy toretellini in brodo (małe pierożki z nadzieniem w rosole).
Friuli Venezia Giulia, mały region, ale zawsze rozczulający mnie ze względu na swoją uroczą nazwę, specjalizuje się w daniu o nazwie Brovada e muset, które powstaje z rape i cotechino czyli z rzepy i świńskich nóżek.
W Lazio czyli w regionie z pięknym Rzymem, na kolację wigilijną dostaniemy fritto misto czyli smażone w cieście i tłuszczu warzywa. Do tego baccalà fritto czyli smażony dorsz.
Na deser obowiązkowo pangiallo czyli słodkość zrobiona z kandyzowanych owoców i miodu.
Liguria to oczywiście maccheroni in brodo czyli rosół z makaronem. Ravioli alla genovese czyli bardzo popularne danie! Do tego wszystkiego także gotowany kapłon.
W Lombardii mają chyba podobny gust, bo też jedzą cappone in gelatina czyli kapłon w galarecie. Do tego mortadella, bo kto nie wie, mortadella jest typowo lombardzka, ale niespecjalnie przypomina to co w Polsce nazywamy mianem mortadelli.
W Marche podczas wieczerzy dostaniemy Cappelletti in brodo czyli dokładnie to samo co tortellini. Typowe dla tego regionu jest także Vincisgrassi czyli danie, które przypomina bardzo lasagne.
Molise czyli malutki region na południu kraju, uwielbia zuppa di cardi czyli zupę z karczochów. Oczywiście tu także mamy naszą baccalà, ale tym razem al forno czyli dorsza pieczonego. Dodatkowo z dodatkiem verza czyli kapusty.
W Piemoncie najbardziej przekonują mnie słodkości. To taki ciekawy region, który inspiruje się trochę Niemcami, trochę Austriakami, zawsze mają jakieś ciekawe zapożyczenia.
Na deser dostaniemy więc mousse di mele rosse czyli mus z czerwonych jabłek, albo torrone d'Alba czyli nugatowo migdałowy blok.
W Puglii zjemy prawdziwe smakowitości. Na przykład anguilla arrostita con alloro czyli pieczonego węgorza z liśćmi laurowymi. Na deser znów torrone i inne słodkości z migdałów i miodu.
Na Sardynii na przystawkę na pewno podadzą nam salsiccia, pecorino e olive czyli kiełbaski, ser pecorino i oliwki. Do tego smażone sezonowe warzywa.
Na Sycylii rewia smaków! Między innymi Sfincione czyli pizza sycylijska. Grube, pulchne ciasto i sos pomidorowy, mniam!
Do tego gallina in brodo czyli kurwa w rosole. Na deser buccellati di Enna czyli przysmak nazwany na cześć Etny i wypełniony suszonymi figami.
W Toskanii króluje Arrosto di faraona czyli pieczeń z perliczki. Oprócz tego zjemy tam też anatra czyli kaczkę oraz brodo di cappone czyli znany nam już rosół z koguta.
Trentino nie ma zbyt wielu typowych przysmaków. Głównie jada się capretto (koźle) lub capriolo (zając).
W Umbrii przeważają słodkości. Typowym jest super słodki panpepato z migdałów, czekolady, orzechów i owoców kandyzowanych.
Robiłam go dawno temu i był nieziemski.
W Valle D'Aosta zjemy lardo con castagne cotte czyli słoninę z gotowanymi kasztanami. Poza tym carbonara valdostana con polenta oraz zuppa alla Valpellinentze.
W Veneto na przystawkę zawsze serwuje się różne salumi czyli wędliny i salami. Poza tym oczywiście znów brodo di cappone, którego już chyba nie muszę tłumaczyć po raz setny. Na deser pandoro di Verona czyli bardzo sławne ciasto, które wciąż walczy o przewagę nad panettone. Nie wyobrażacie sobie jak te ciasta zaciekle ze sobą rywalizują!
Oczywiście nie są to wszystkie przysmaki. Prawdopodobnie spędziłabym cały dzień wymieniając poszczególne dania i na pewno i tak coś by mi umknęło. Niemniej jednak starałam się wybrać choć trochę z typowych dla danych regionów potraw.
Próbowaliście czegoś? Co was zaciekawiło?
Czujecie już ten świąteczny klimat?
Jeśli nie to z pewnością jest to ostatnia chwila, aby to zmienić. Już pojutrze przecież Wigilia i takim to sposobem rozpocznie się trzy dniowy maraton rodzinnych spotkań. A podczas spotkań co...? Oczywiście dużo jedzenia, być może zbyt dużo jedzenia.
Jesteście ciekawi co Włosi jedzą podczas świąt?
Oczywiście wszystko zależne jest od konkretnego regionu. Każde miasto czy region posiada osobną kuchnię i oddzielne zwyczaje. Czasem jednak te potrawy są prawie lub całkowicie takie same, a różni je tylko nazwa.
Czego jednak nie może zabraknąć na włoskim stole podczas Bożego Narodzenia?
W regionie Abruzzo nie może zabraknąć minesta di cardi czyli zupy z karczochów. Obowiązkowo musi znaleźć się także miejsce dla zuppa di castagne e cieci czyli zupy z kasztanów i ciecierzycy. Brzmi pysznie, prawda?
Na deser nie może zabraknąć ostia con ripieno di mandorle, noci e miele czyli czegoś co przypominałoby nasz opłatek z tą różnicą, że przełożone jest migdałami, orzechami i miodem.
W regionie Calabria nie może zabraknąć crespelle ripiene alle alici e salumi, czyli czegoś w rodzaju włoskich naleśników wypełnionych sardynkami oraz salami.
Trudno wyobrazić sobie także święta bez capretto al forno alle erbe selvatiche, czyli pieczonej w ziołach kozy.
Region Bazylikata słynie z Baccalà lesso con peperoni czyli z gotowanego dorsza z papryczkami. Jako dodatek także pane con le mandorle (chleb z migdałami) oraz pasta lievitata fritta con alici (smażone, drożdżowe ciasto z sardelami).
KLK
W Emilia Romana nie może zabraknąć tradycyjnego Culatello di Zibello, jest to rodzaj specjalnie leżakującego salami. Do tego oczywiście tradycyjne dla tego regionu potrawy jak lasagne, tagliatelle al ragù czy toretellini in brodo (małe pierożki z nadzieniem w rosole).
Friuli Venezia Giulia, mały region, ale zawsze rozczulający mnie ze względu na swoją uroczą nazwę, specjalizuje się w daniu o nazwie Brovada e muset, które powstaje z rape i cotechino czyli z rzepy i świńskich nóżek.
W Lazio czyli w regionie z pięknym Rzymem, na kolację wigilijną dostaniemy fritto misto czyli smażone w cieście i tłuszczu warzywa. Do tego baccalà fritto czyli smażony dorsz.
Na deser obowiązkowo pangiallo czyli słodkość zrobiona z kandyzowanych owoców i miodu.
Liguria to oczywiście maccheroni in brodo czyli rosół z makaronem. Ravioli alla genovese czyli bardzo popularne danie! Do tego wszystkiego także gotowany kapłon.
W Lombardii mają chyba podobny gust, bo też jedzą cappone in gelatina czyli kapłon w galarecie. Do tego mortadella, bo kto nie wie, mortadella jest typowo lombardzka, ale niespecjalnie przypomina to co w Polsce nazywamy mianem mortadelli.
W Marche podczas wieczerzy dostaniemy Cappelletti in brodo czyli dokładnie to samo co tortellini. Typowe dla tego regionu jest także Vincisgrassi czyli danie, które przypomina bardzo lasagne.
Molise czyli malutki region na południu kraju, uwielbia zuppa di cardi czyli zupę z karczochów. Oczywiście tu także mamy naszą baccalà, ale tym razem al forno czyli dorsza pieczonego. Dodatkowo z dodatkiem verza czyli kapusty.
W Piemoncie najbardziej przekonują mnie słodkości. To taki ciekawy region, który inspiruje się trochę Niemcami, trochę Austriakami, zawsze mają jakieś ciekawe zapożyczenia.
Na deser dostaniemy więc mousse di mele rosse czyli mus z czerwonych jabłek, albo torrone d'Alba czyli nugatowo migdałowy blok.
W Puglii zjemy prawdziwe smakowitości. Na przykład anguilla arrostita con alloro czyli pieczonego węgorza z liśćmi laurowymi. Na deser znów torrone i inne słodkości z migdałów i miodu.
Na Sardynii na przystawkę na pewno podadzą nam salsiccia, pecorino e olive czyli kiełbaski, ser pecorino i oliwki. Do tego smażone sezonowe warzywa.
Na Sycylii rewia smaków! Między innymi Sfincione czyli pizza sycylijska. Grube, pulchne ciasto i sos pomidorowy, mniam!
Do tego gallina in brodo czyli kurwa w rosole. Na deser buccellati di Enna czyli przysmak nazwany na cześć Etny i wypełniony suszonymi figami.
W Toskanii króluje Arrosto di faraona czyli pieczeń z perliczki. Oprócz tego zjemy tam też anatra czyli kaczkę oraz brodo di cappone czyli znany nam już rosół z koguta.
Trentino nie ma zbyt wielu typowych przysmaków. Głównie jada się capretto (koźle) lub capriolo (zając).
W Umbrii przeważają słodkości. Typowym jest super słodki panpepato z migdałów, czekolady, orzechów i owoców kandyzowanych.
Robiłam go dawno temu i był nieziemski.
W Valle D'Aosta zjemy lardo con castagne cotte czyli słoninę z gotowanymi kasztanami. Poza tym carbonara valdostana con polenta oraz zuppa alla Valpellinentze.
W Veneto na przystawkę zawsze serwuje się różne salumi czyli wędliny i salami. Poza tym oczywiście znów brodo di cappone, którego już chyba nie muszę tłumaczyć po raz setny. Na deser pandoro di Verona czyli bardzo sławne ciasto, które wciąż walczy o przewagę nad panettone. Nie wyobrażacie sobie jak te ciasta zaciekle ze sobą rywalizują!
Oczywiście nie są to wszystkie przysmaki. Prawdopodobnie spędziłabym cały dzień wymieniając poszczególne dania i na pewno i tak coś by mi umknęło. Niemniej jednak starałam się wybrać choć trochę z typowych dla danych regionów potraw.
Próbowaliście czegoś? Co was zaciekawiło?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










