sobota, 27 maja 2017

#160 O włoskich urywkach z życia słów kilka, cz.2

Było też kolejne lato, które chciałabym zapamiętać. Byłam trochę starsza od 12 sto letniej siebie z poprzedniego posta. Miałam z pewnością 14, prawie 15 lat. Urodziny pod koniec roku zawsze sprawiają, że w wakacje znajdujesz się gdzieś po środku. Teraz już liczby straciły dla mnie znaczenie, ale, gdy byłam nastolatką to bardzo istotne było dla mnie czy pytana w wakacje o wiek powinnam dodawać sobie trochę czy raczej trochę sobie odejmować.
Tak czy inaczej, mając te 14 (prawie 15) lat spędzałam swoje pierwsze w życiu toskańskie wakacje. 15 lat jeżdżenia do Włoch zajęło mi zanim trafiłam na osławione toskańskie ziemie. Szczerze powiedziawszy wcale mi się tam nie spieszyło. Kochałam Adriatyk, szerokie, piaszczyste plaże, wieczorne sztormy, płytką wodę i biegające po dnie kraby, które co jakiś czas chwytały szczypcami za duży palec u nogi. Kochałam miejsce, w którym Abruzzo stykało się z Molise, bo podwodny świat na styku tych dwóch regionów wydawał się najpiękniejszy na świecie. Pamiętam jak kiedyś jechaliśmy 200 kilometrów w dół właśnie po to, aby ponurkować i porobić podwodne zdjęcia. Wybraliśmy jakieś super dzikie miejsce, gdzie plaża nie była normalną plażą, bo składała się z ostrych skał, ale dla mnie była idealna. Idealne miejsce do skakania do wody, do nurkowania ocierając się o podwodne skałki obrośnięte glonami. Zostawiliśmy samochód w jakimś kompletnie opuszczonym miejscu i biegliśmy w dół wzgórza po torach kolejowych. Próbowałam nie spaść i nie skręcić sobie karku. Było niesamowicie stromo. Było 40 stopni w cieniu i ziemia parzyła mnie w stopy. Zastanawiałam się dokąd prowadzą te tory. "Na pewno w jakieś magiczne miejsce"- myślałam. Wszystkie  miejsca we Włoszech są dla mnie mniej lub bardziej magiczne.
Odbiegłam całkowicie od tematu, bo od wspomnień o gorących ziemiach Toskanii, znów uciekłam o kilka lat wstecz.
Toskania po raz pierwszy miała być czymś przełomowym. Wybraliśmy małe miasteczko nad samym morzem i był to pierwszy i ostatni raz, gdy w Toskanii wylądowałam nad morzem. Na plaże nie było jednak tak super blisko. Z apartamentu szło się około 2 kilometrów, ale ja wolałam spacery od jazdy samochodem. Poza tym kto choć raz był we Włoszech w sierpniu nad morzem, doskonale wie jak trudno znaleźć miejsce parkingowe na wybrzeżu.
Jestem osobą, która zawsze wymiguje się od rozpakowywania. Zawsze tak robiłam i do tej pory sprawia mi radość życie na walizkach więc nikogo nie powinno zdziwić, że moje pierwsze kroki po przyjeździe skierowane były w stronę wielkiego tarasu, na który wyjść można było prosto z mojego pokoju. Usnęłam w pełnym słońcu i z rękoma na udach spałam tak przez kilka godzin aż obudziłam się całkiem odwodniona z niewyobrażalnym bólem głowy. Już do końca pobytu budziłam u starszych Włoszek nie małą radość. Byłam prawdziwą czerwoną atrakcją z dokładnie odciśniętymi na udach dłońmi.
Kilka razy wracaliśmy do Pizy lub w jej okolice. Magiczne choć przereklamowane miejsce. O wiele więcej radości sprawiała mi Lucca czy Siena, miasta, w których pewnie mogłabym zostać na wieczność.
Pierwsza w życiu Toskania znaczyła wiele choć tak znacznie różniła się od kolejnych wypraw w te rejony, że aż sama zastanawiam się czy ta pierwsza, toskańska wyprawa oby na pewno była prawdziwą, toskańską przygodą.
Jakie jest wasze najlepsze wakacyjne wspomnienie?

12 komentarzy:

  1. Chciałabym kiedyś odwiedzić Toskanię ;)
    Świetne masz wspomnienia. Zabawne to z nieudaną opalenizną. Ja ponad 2 lata temu też przesadziłam ze słońcem. Byłam wtedy na Bali... Cały dzień biegałam po plaży, odkrywałam wyspę, jeździłam skuterem wodnym po oceanie, następnie pluskałam się w basenie... Nie było końca! Do momentu, gdy zmuszona byłam położyć się w łóżku owinięta w mokre ręczniki z ogromnym bólem głowy. ;D Moja miłość do słońca i tropikalnych klimatów nie ma umiaru ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym jeszcze raz odwiedzić Toskanie☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale miałaś fajnie ! Już tyle zobaczyłaś :) Cudnie :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. ale tam pięknie! ja teraz mam krótki urlop w Sopocie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ach ach Toskania, cudna kraina, moja pierwsza wizyta we Włoszech. :)) ja w sumie w dzieciństwie za granicę za bardzo nie wyjeżdżałam, tylko w Czechach na koloniach byłam, ale średnio tam bardzo było. najfajniej było nad morzem po zakończeniu szóstej klasy, gdy pojechałam na kolonie ze znajomymi i przeżyłam swoją pierwszą wakacyjną miłość. :))
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno wybrać mi jedno najlepsze wakacyjne wspomnienie... Ale po zastanowieniu najlepiej wspominam te dni, kiedy będąc małą dziewczynką chodziłam z mamą z samego rana na basen :) Kocham pływać, a mama zawsze zmuszała mnie do opalania się na kocu :P

    pseudoterapeutka.blogspot.com ← serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. super post, zazdroszczę <3 a jakie piękne zdjęcie
    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne miejsce mam nadzieję że kiedyś tam pojadę;)
    Zapraszam lovvellyy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienia to momenty na Cyprze :) Ah.. całkiem inna mentalność: )
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne miejsce! :* Nie mam najlepszego wspomnienia z wakacji.
    Obserwuje kochana :*
    allixaa.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam film o Toskanii i całkowicie się zakochałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne wspomnienia <3 muszę pojechać do Włoch, najlepiej w tym roku :D oczywiście do Toskanii obowiązkowo! ;*

    OdpowiedzUsuń