sobota, 30 stycznia 2016

#2 Cynamonowe rollsy.

Ludzie mówią różne rzeczy i generalnie nie należy im wierzyć... Chyba, że ktoś powie, że cukier jest najlepszym przyjacielem kobiety! Wtedy na pewno możesz odpuścić sobie popadanie w wątpliwości. Jak to jest, że odrobinka słodkości może umilić dzień, poprawić humor, wywołać uśmiech? Jakim cudem zdjęcia udekorowanych lukrem pączków doprowadzają nas do ślinotoku, a widok wyrośniętych muffinek wręcz zmusza nas do wizyty w kuchni?
Możemy zarzekać się, że zero słodyczy do następnego roku, przez dziesięć najbliższych lat... Ale po co?! :)
Fanką sklepowych słodkości nie jestem. Wręcz męczy mnie jedzenie czekolady, zniechęca widok popularnych batonów, a ptysie i inne ustrojstwa doprowadzają mnie do bóli żołądka, gdy tylko na nie spojrzę. Są jednak rzeczy, którym odmówić nie potrafię. Mianowicie żelki i domowe wypieki. Wszystko co zostało upieczone w domu przeze mnie lub przez moją rodzinę... Po prostu nie mogę przejść obojętnie.
To właśnie z tego powodu chcę was zachęcić, żebyście rozpoczęli weekend od banalnie prostych cynamonowych zawijaków. Nie ma tu drożdży jak w oryginalnym przepisie na cinnamon rolls za to smakują tak samo obłędnie.

Składniki:
-cynamon
-brązowy cukier
-rolka ciasta francuskiego



 Przygotowanie:
Postępuj według zdjęć powyżej. Rozwiń ciasto i rozprowadź na nim brązowy cukier wedle uznania. Posyp całość cynamonem i zwiń dłuższym bokiem. Ściśnij ciasto dość mocno i posklejaj boki, aby się nie rozpadły. Pokrój ostrym nożem, wyłóż na papier do pieczenia i piecz w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 10 min.
 Gotowe! Możesz polukrować swoje mini cinnamon rolls lub od razu je zjeść! :) Smacznego!

piątek, 29 stycznia 2016

#1 Pierwszy post.

Pierwsze posty zawsze są kłopotliwe, ale musisz je dodać, aby upewnić się, że twój układ bloga jest choć w 1% taki jak chciałaś... A przede wszystkim także po to, aby opowiedzieć coś o sobie, przedstawić się i móc śmiało przywitać każdego kto zabłądzi w otchłani internetu i tu trafi. :)
A więc, witam was kochani na moim blogu!
Mogłabym opowiadać długo i zanudzić każdego, ale postaram się skupić na najważniejszych aspektach.
To nie jest mój pierwszy blog. W zasadzie także nie drugi ani trzeci. Bloguję odkąd pamiętam. Albo jako współautorka, albo jako właścicielka. Przez prawie 6 lat tworzyłam bloga, który był moim No1, wielkim hobby, miejscem dzięki, któremu poznałam wielu cudownych ludzi, ale niestety jest dokładnie tak jak mówią ludzie "nic nie trwa wiecznie".
Teraz jestem tu, aby dzielić się z wami wszystkim tym co mnie uszczęśliwia. UWAGA! To nie jest blog modowy więc na próżno szukać tu setek stylizacji i porad na temat zakupów. Ale obiecuję, że takie coś także od czasu do czasu się pojawi. Oczywiście z umiarem, bo tak jak powiedziałam to nie jest... :)
Na moim blogu znajdziecie wszystkie moje małe obsesje. Fotograficzne, filmowe, książkowe, podróżnicze, czasami modowe.... Z przewagą fascynacji kulinarnej. Gotowi? :)