piątek, 25 sierpnia 2017

#174 Jak poradzić sobie we włoskiej restauracji?

Witajcie moi kochani! :)

Nie wiedziałam do końca jaki wymyślić tytuł dla dzisiejszej notki, ale mam nadzieję, że w miarę czytania, zrozumiecie wszystko co miałam na myśli. :)
Wiadomo, że co kraj to obyczaj i ja sama, gdy jadę poza Polskę czy Włochy, często zastanawiam się czy odpowiednio postępuję w danym miejscu. Np. na początku pobytu w Portugalii obserwowałam ludzi kupujących owoce w supermarkecie, bo zastanawiałam się czy mogę wziąć je po prostu ręką jak w Polsce czy muszę założyć foliową rękawiczkę jak we Włoszech (nawet parę razy w It byłam świadkiem jak ktoś zwracał drugiej osobie uwagę za to, że nie używa rękawiczki🙈). Foliowych rękawiczek jednak nigdzie w portugalskich sklepach znaleźć nie mogłam, a i szybko zauważyłam, że Portugalczycy także biorą owoce po prostu dłonią.
Podobne rozterki mam za każdym razem w restauracji w nowym kraju. Ile napiwku powinnam zostawić? 10%, 20%? Nic? To jest jedno z najbardziej męczących mnie pytań...
Myślę więc, że mój post o restauracyjnych rozterkach we Włoszech przyda się każdemu kto pierwszy raz wybiera się do Italii.

1. Wymawianie nazw potraw.
Wiadomo, że nie nauczycie się nowego języka i wszelkich zasad wymowy w kilka dni, ale przed wyjazdem do nowego kraju warto zaznajomić się choć ciut z podstawowymi zwrotami i ich wymową. Ja sama przed wyjazdem do Portugalii nauczyłam się zasad wymowy chociaż na tyle by bez wstydu móc zamówić obiad w restauracji.
O ile słowo pizza każdy potrafi jako tako wymówić, tak już przy bardziej skomplikowanych nazwach pojawiają się przeróżne, straszne dla ucha twory.
Bruschetta- Brusketta nie żadna Bruszeta ani Bruszczieta.
Gnocchi- Niokki a nie Gnoczi.
Penne- z wyraźnie zaakcentowanym podwójnym n. Chyba, że chcecie zamówić pene- penisa. ;)
Margherita- Margerita a nie Mardżerita ani Margarita.
Funghi- Fungi zamiast Fundżi.

2. Coperto i napiwek.
Tutaj sprawa jest trochę bardziej skomplikowana i często zależna od danej restauracji. Czym jest coperto? Jest to tak jakby opłata pobierana za wejście do restauracji i miejsce przy stoliku. Zazwyczaj naliczana jest ona dla każdej osoby przy stoliku, rzadziej policzona od razu za cały stolik. Cena coperto powinna być podana w Menu, ale kilka razy zdarzyło mi się, że nigdzie nie było o niej informacji i o jej wysokości dowiadywałam się dopiero otrzymując rachunek. :) Cena coperto to zazwyczaj 1-2 euro za osobę, ale tutaj chyba też nie ma reguły. Po 3 euro od osoby płaciłam w knajpie w Rzymie i Mediolanie, 50 centów od osoby w małej restauracji na południu Kalabrii. Wiadomo, że im większe, popularniejsze miasto i im restauracja ma lepszą lokalizację to coperto będzie większe.
Co natomiast z napiwkiem? Zdarza się, że coperto zawiera już ewentualny napiwek (taką informację powinniśmy znaleźć w menu lub przy wejściu do restauracji. Zdarza się, choć to rzadkość, że jakaś restauracja jest np. wolna od coperto, albo ma coperto połączone z napiwkiem i informuje o tym przy wejściu, aby przyciągnąć klientów). W innym wypadku wypada zostawić 10-15% należności.

3. Typy restauracji.
Mam wrażenie, że te typy coraz bardziej się zacierają i powoli w wielu miejscach zaczyna pojawiać się miszmasz. Mimo to we Włoszech rozróżnić można:
Pizzeria- głównie serwuję się tam pizzę.
Trattoria- mniejsza odnoga zwykłego Ristorante. Zazwyczaj tańsza, często z winem w karafkach kupowanym na połówki lub litry.
Taverna- pub.
Osteria- coś w rodzaju karczmy gdzie można napić się wina i zamówić do tego coś co nazwać możemy starterami.
Generalnie polecam wybierać raczej restauracje, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają specjalnie zachęcająco i te, w których przebywają w większości Włosi. Warto skręcić w boczną uliczkę i oddalić się trochę od ścisłego centrum miasta. :)

4. Napoje.
Cappuccino wypada pić tylko i wyłącznie do śniadania. Zamawiając caffè otrzymamy to co w Polsce zwiemy espresso. Do głównego posiłku zazwyczaj pija się wodę lub wino. Zamawiając herbatę musicie doprecyzować, bo możecie otrzymać Estathè czyli mrożoną herbatę w puszce, która swoją drogą jest przepyszna i polecam wam ją w niestandardowych smakach! Chęć picia herbaty może być także zrozumiane w niezbyt pozytywny sposób- jedzenie wam nie smakowało, coś wam zaszkodziło i boli was żołądek. ;)
Jeśli wypijecie kawę przy barze, ominie was płacenie coperto.

5. Godziny obiadu.
Włoski obiad zazwyczaj je się między 12, a 15. Potem kuchnie w restauracjach zazwyczaj są zamknięte i możecie zamówić tylko np. coś do picia. Nie dotyczy to restauracji czysto turystycznych, które często otwarte są przez cały dzień, ale jakość tego jedzenia niekoniecznie musi być wysoka i "włoska". Kuchnie ponownie otwierają się zazwyczaj ok.19.


Wspomniałam o najważniejszych kwestiach włoskich restauracji i naprawdę mam nadzieję, że przez przypadek o niczym nie zapomniałam. Jeśli macie jakieś informacje lub doświadczenia, o których nie wspomniałam, czekam na wasze opinie w komentarzach! :)

12 komentarzy:

  1. Z wymową nie mam problemu, ale mielusmy male zamieszanie z napiwkami podczas wyjazdu do Wloch☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tradycyjne, włoskie knajpki! Dzięki za rady z tą wymową, na pewno się przydadzą bo wiele ludzi źle to czyta... będę już pamiętać jak zamawiać peNNe :D zrobiłaś mi smaka na pizzę <3

    OdpowiedzUsuń
  3. pamiętam pierwszą kolację w Rzymie z koleżankami i to zdziwienie, że musiałyśmy dodatkowo zapłacić za miejsce przy stoliku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji być jeszcze we Włoszech, ale wiać bardzo ciekawe są tam zwyczaje całkiem inne niż u nas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurczę, zamówiłabym penisa... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! We Włoszech nie byłam, ale na przyszłość będę pamiętać o niektórych rzeczach :)
    allixaa.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie nie wybieram się do Włoch, ale fajny i przydatny post ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobre podsumowanie. W takich miejscach najlatwiej o gafy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to bym miała problem :D pewnie zamiast czytać i kaleczyć język to bym paluchem pokazała albo zabrała ciebie że sobą :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że mamy podobnego posta na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Również zawsze mam problem z tymi napiwkami, na Sycylii różnie bywało. Czasami sami nie wiedzieliśmy czy dawać czy nie.
    Zdziwiła mnie wymowa Gnocchi- Niokki - w życiu bym na to nie wpadła.
    Co do męskich genitaliów, pewnie zamówiłam ich podczas pobytu kilka ;):p

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej podoba mi się pene heh

    Buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń