poniedziałek, 3 kwietnia 2017

#147 Czy Włochy to raj na ziemi?

Witajcie kochani! :)
Miałam ostatnio jakąś wewnętrzną potrzebę ukrycia się przed światem zewnętrznym. Mogłabym napisać na ten temat wiele, ale chyba nie warto rozdrapywać na blogu garstkę świeżych ran. Wpisy były ostatnio tak rzadko jak na mnie. Ostatni był tydzień temu, a napisany chyba 2 tygodnie wstecz. Tak naprawdę nie wiedziałam kiedy pojawię się tu ponownie. Myślałam o tym, że gdy znajdę chęć, wenę i siłę to napiszę troszkę postów. No i jestem. Decyzję podjęłam spontanicznie 10 min temu. Jestem i szykuję troszkę nowych rzeczy, aby starczyło na czas, gdy znów mnie nie będzie.
W poniedziałek wracam do Włoch. Na super krótko, tak krótko jeszcze w Italii nie byłam, ale cieszę się tak samo jak gdybym miała spędzić tam miesiąc. Wiem jaki jest powód tej radości, wy dowiecie się, gdy wrócę. :)

Dziś mam dla was dość nietypowy post i choć może tytuł jest lekko zagadkowy to z pewnością nie będę podważać swojej miłości do Włoch. Miejsce, z którym łączy mnie tak wiele lat i uczuć nie jest w stanie zrobić nic, aby mnie zniechęcić. Miewamy gorsze momenty jak to w każdej miłości bywa. Czasem jestem zła. Wściekam się na Italię przez krótki czas (możecie się śmiać no, bo i jak tu komuś wytłumaczyć, że można się wściekać na jakieś miejsce?) za to, że załatwiła mi rozdwojone życie, że nie mogę być z nią na zawsze nie tęskniąc za osobami stąd i że nie mogę żyć tutaj na zawsze nie tęskniąc za każdym jej detalem. Czasem naprawdę dąsam się jak mała dziewczynka, ale potem to wszystko mija. Nie ma mnie bez Italii. Słodka zależność. Niemniej jednak nie jest to ślepa miłość. Wiem jak dużo osób deklaruje miłość do pewnych miejsc, a potem po tygodniach, miesiącach czy latach tam spędzonych obrusza się, że nie tak miało to wyglądać. Znam wady(choć wciąż pewnie nie wszystkie, ale czy kogoś możemy poznać całkowicie?) Italii. Wiem, że nie jest rajem. Wiem co mówią mi też Włosi i czasem nawet żartują "Trochę jednak naiwna jeszcze jesteś.", gdy opowiadam im o milionach pięknych, włoskich rzeczy. Wiem, ale ten związek musi i tak trwać.

Włochy nie są takim bezpiecznym państwem jak mogłoby się wydawać(bo przecież ludzie uśmiechnięci).
Italia jest mieszanką gwałtowności, porywczości i ludzi, którzy nie zawsze chcą nam pomóc. O niektórych ryzykach już wam pisałam więc postaram się nie powtarzać tak bardzo tylko zwrócić wam uwagę na nowe rzeczy. :)

1. Mafia.
O włoskiej mafii słyszał chyba każdy. Nie jestem jeszcze zbyt dużym specem w tej dziedzinie choć przyznam, że to interesująca mnie tematyka i staram się czytać o niej jak najwięcej z wiarygodnych źródeł. Pewnego razu bardzo dawno temu koleżanka spytała mnie czy wiem dlaczego
Włosi nie są w stanie połączyć się mostem z Sycylią już od tyluuuu lat? Nie byłam pewna. Powiedziała mi, że wszystko z powodu mafii, która ma wpływy(znaczne wpływy) z transportu wodnego i nie może dopuścić do budowy mostu.
Mafia to oczywiście także haracze, wyłudzenia, porwania, przemyty. Nic co wpływałoby dobrze na kraj. Jakiś czas temu opowiedziano mi też historię młodej kobiety, która została poważnie okaleczona, gdyż nie chciała płacić haraczu. W głowie też zawsze mam historię z przed 5 już lat (musiałam to sprawdzić, bo byłam przekonana, że minęły dopiero 2-3 omg...), gdy pod szkołą w Brindisi w Apulii wybuchła bomba zabijając nastoletnią uczennicę. Przypadkowych ofiar bywa wiele.
Do tego sprawa tych nieszczęsnych śmieci, których wywóz też jest przez mafię kontrolowany.

2. Śmieci.
No właśnie, śmieci. Kampania i Kalabria (Apulia po części też) toną w śmieciach. Nie ma ich komu wywozić więc są wywożone nielegalnie i zakopywane w ziemi, ewentualnie palone. Chemiczne odpady zakopane pod ziemią od tak. Wyobrażacie sobie? Na tych terenach
ludzie chorują na wszelkie choroby jeden za drugim. Nowotwory, problemy z tarczycą, bezpłodność... Kto z was słyszał o "terra dei fuochi"? 

3. Kradzieże.
Pisałam wam już o tym! Kradzieży jest we Włoszech coraz więcej. Do tej pory pamiętam jak sama nieomal stałam się jej ofiarą w letnią noc na jednej z bocznych uliczek.
Pomimając tylko tą sytuację, we Włoszech coraz częściej kradnie się samochody, skutery, AUTOKARY. Bagaże z aut pozostawionych na parkingu, a także oczywiście telefony, portfele, aparaty. Po prostu trzeba uważać. 
Jak ukraść skuter w 40 sekund? KLIK

4. Brak pracy i perspektyw.
Im dalej na południe tym trudniej o znalezienie pracy. Dość często młodzi ludzie z Neapolu mówią, że chcieliby wyjechać. Nawet nie na północ. Najlepiej daleko poza granice państwa.
"Zrozum w końcu, że Neapol nie ma żadnych perspektyw. Możesz tam umrzeć i nigdy nic nie zarobić."- usłyszałam kiedyś od znajomej osoby z północy kraju. Nie przesadzajmy też oczywiście. Dla bogatszych z północy, Neapol to zawsze będzie bieda i rozpacz, ale to prawda, że z pracą nie jest najłatwiej.
"Chcesz pracę w Neapolu kiedy nawet dla mnie jej tu nie ma."
Wiem, że czasem myśląc o przeprowadzce do Włoch ludzie myślą "o piękny domek w Toskanii i boska praca". Tylko tak naprawdę ilu osobom może się udać kupić ten piękny dom na jednej z najdroższych ziem świata? :D

5. Trzęsienia ziemi.
Ostatnio po sierpniowych i listopadowych wydarzeniach chyba każdy jest w tym temacie. Większość ludzi myśli, że to jedyne trzęsienie ziemi we Włoszech od lat. 
Oczywiście jedyne tak silne w ostatnim czasie, co nie zmienia faktu, że włoska ziemia drży bardzo bardzo często, a właściwie praktycznie bez przerwy. 

6. Polityka i finanse.
Jest to bardzo smutny dla mnie temat, ponieważ jest najczęściej poruszany przez Włochów w rozmowach ze mną z serii tych ciężkich tematów. Jest mi bardzo przykro słuchać tego, bo zazwyczaj z całkowitym spokojem opowiadają mi o rozrywających serce sprawach. Zaczynają od słów "Kochałem Italię, ale teraz już nie...". Opowiadają mi o milionach długów, braku pieniędzy
na odbudowy miejsc dotkniętych kataklizmem, problemach z bankami i zawsze z takim wielkim smutkiem mówią "Jesteśmy naprawdę biednym państwem i to się nie zmieni dopóki rząd się nie zmieni." 

7. Maschilista. 
Od maschilismo czyli jakby to najprościej powiedzieć seksizmu. Seksizm jest wciąż bardzo obecny we Włoszech, zwłaszcza na południu i na samej Sycylii. Jeszcze lata temu mój znajomy z północy kraju mówił mi, że Neapol to raj maschilistów i żebym nigdy w takie związki nie brnęła ahah. Trochę niestety tej smutnej prawdy w tym jest. 

Jest coś co dołożylibyście do listy włoskich problemów? 

9 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że pewnego dnia sytuacja ekonomiczna się we Włoszech poprawi :)
    Trzęsienia ziemie zawsze będą ze względu na stykanie się w tym rejonie tarczy euroazjatyckiej z tarczą afrykańska. Najbardziej narażone są oczywiście tereny górzyste (obszar młodych fałdowań alpejskich) i centrum kraju. Nad nabrzeżem i na nizinach jest spokojniej i jest mniejsze ryzyko wystąpienia wstrząsów. #teamgeografia
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. W dzisiejszych czasach trudno znaleść ten raj na ziemi, myślę zę raj jest tak gdzie my jesteśmy szczęśliwi i nie mówię tutaj akurat o namacalnym miejscu. Och o tych śmiechach to właśnie jakiś czas temu słyszałam. Tragedia! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta lista moze nieco zniechecic, ale w wielku krajach europejskich sa wszechobecne kradzieze i brak perspektyw

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehhh jak ja kocham te twoje wpisy<3

    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie chyba trudno jest znaleźć idealne miejsce na ziemi. Aby uniknąć tych wszystkich problemów wypadałoby mieszkać na prawie bezludnej wyspie ;D Jakkolwiek potrzebujemy wielkich miast, gospodarki itd.
    Rozumiem Twoją bezwarunkową miłość do miejsca. To piękne!;)

    OdpowiedzUsuń
  6. widzę, że nie tylko ja ostatnio tak na bakier z blogaskiem byłam. ;) mam nadzieję, ze te super krótkie Włochy poprawią Ci nastrój (mnie pewnie by pomogły, chociaż ostatnio i u nas całkiem ładnie jest). ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. o mafii zdecydowani słyszał każdy :p każdy kraj ma minusy :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Udanego wyjazdu :* ja ostatnio sama ledwo mam czas na bloga. Jeszcze teraz okres przed świętami to już ogólnie klapa :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Z racji tego, że mam ciotkę we Włoszech od wielu lat to wszystko co wymieniłaś było mi znane. Włochy nie pociągają mnie jako kraj do zamieszkania, ale do zwiedzania? Wspaniałe! Ostatni raz byłam w gimnazjum, jakieś sto lat temu. Może w końcu uda mi się odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń