Etykiety

sobota, 23 kwietnia 2016

#35 Nauka włoskiego.

Oh żeby prace roczne pisały się tak sprawnie jak notki!
I żeby wszystkie nudne wiadomości wpadały mi do głowy jak słowa ulubionych piosenek.
I żeby jeszcze stres był tylko wyimaginowanym potworem mieszkającym poza moją głową.
Rozmarzyłam się o idealnym świecie, ale potrzebuję chwili przerwy i zaraz pracuję dalej, bo kto jak nie ja? Przydałby się jakiś pomocnik, ale wtedy pewnie trafiłby mnie szlag, bo taka ze mnie Zosia samosia, że wolę jednak zrobić wszystko sama nawet jeśli w końcu mam się zaharować.
Dziś mam dla was ciekawy (moim zdaniem!) post, który ułatwi wam naukę nowych języków i zamieni to w przyjemność.

Moja miłość do Włoch i włoskiego tak naprawdę nieświadomie rozpoczęła się już 19 lat temu i do tej pory urosła do takich rozmiarów, że już chyba nikt nie jest w stanie jej ogarnąć. Nie będę przytaczać tu całej historii, wszystkich znajomości, wszystkich minionych lat, bo :
po 1)nie sądzę, żeby ktoś chciał prześledzić całe moje życie.
po 2) pewne sprawy powinny jednak pozostać takimi jakie są, nie upublicznionymi na ogromną skalę dlatego poruszę tylko historię nauki języka.
Tak czy siak, moja miłość, jak to każda prawdziwa miłość powolutku sobie dojrzewała. Przeżywała wzloty, upadki, załamania i zwątpienia, ale pozostała ze mną do tej pory więc to chyba coś znaczy, prawda?
Gdy miałam kilka lat każdy doskonale już wiedział jakiego języka chce się nauczyć w pierwszej kolejności i jak bardzo o tym marzę. Niestety, poszukiwania kursu z języka włoskiego czy też korepetytora dla tak małego dziecka, w tamtych czasach graniczyło z cudem. W erze nacisku na angielski, ewentualnie niemiecki kto zajmowałby sobie tym czas?

Wtedy dostałam tą piękną książkę i moje dni upływały na nauce zasad wymowy i wykuwaniu tych przepięknych słów na temat zwierząt, pór roku, dni tygodnia. Cudo! Nie potrafię wyobrazić sobie większego sentymentu niż ta książka.
Nauczyłam się odmian najważniejszych czasowników, mówić o sobie proste zdania i na tym się skończyło. Na długi czas.
Gramatyka była dość trudna jak na samodzielną naukę u dziecka. Skończyło się na czasie teraźniejszym.
Minęły lata, długie lata w trakcie, których biegałam między włoskimi sklepikami, lodziarniami, pizzerniami i jedyne co mówiłam to :Poproszę to i tamto. Ile płacę? Ile to kosztuje? Co słychać? Mogę kupić znaczki pocztowe?
Aż do przełomowego momentu w wieku 15 lat, gdy zapisałam się do instytutu i wciąż uważam to za jedną z lepszych decyzji w życiu. To miejsce zmieniło mnie w sposób pozytywny, dało dużo energii i radości, którą czułam za każdym razem, gdy w weekend wstawałam o 7 i jechałam na zajęcia. Za każdym razem przemierzając te puste, warszawskie ulice, czując zapach kawy, wyjmując książkę... Nie zaczęłam od poziomu początkującego nie dlatego, że byłam taka pewna siebie, ale dlatego, że nie było takiego w rozsądnych dla mnie godzinach. Czułam, że to błąd, ba wtedy byłam tego pewna!
Ale po ciężkich trzech miesiącach zaświeciło słońce i błąd wcale nie wydawał się już błędem, bo zaczęłam wymagać od siebie więcej i przede wszystkim STARAĆ SIĘ. Teraz jestem tu gdzie jestem i nadal nie wiem wszystkiego, nadal dużo pracy, a przecież chciałabym znać wszystkie słowa!
Ale mogę wam powiedzieć jak zacząć i jak ruszyć z językiem w taką cudowną podróż w jaką ja ruszyłam.
1. Pasja
Język włoski zawsze był moją pasją. Nigdy nie żałowałam czasu poświęconego na naukę, często zarywałam noce i nigdy nie marudziłam, że moje zajęcia zaczynają się w weekend rano. Dla porównania- myśląc o angielskim wzdychałam z bólem przez większość mojego życia. Nauczyłam się go dopiero w klasie maturalnej, gdy poczułam nóż na gardle i doszłam do wniosku, że jednak trzeba go znać!
2. Naucz się odróżniać książki, które coś wniosą do twojego życia od tych, które marnują twój czas.
Najlepiej zapomnieć o samoouczkach. Te denne, banalne ćwiczenia nie mające żadnego odzwierciedlenia. I naprawdę, włoski/angielski/niemiecki w 2 tygodnie? Ok, jeśli jesteś geniuszem, ale wtedy pewnie i ten samouczek nie jest ci potrzebny.
3. Każdego dnia ucz się nowych słówek. To już moja tradycja. Jak każdy bywam zmęczona, mam ważniejsze rzeczy na głowie...Wtedy zapisuję w telefonie choć kilka "słówek na dziś" i czytam je np. jadąc tramwajem. W większości są to słowa bardzo skomplikowane, których pewnie użyję raz w życiu, ale sprawia mi to frajdę!
4. Rób ćwiczenia!
W książce, w internecie, w głowie. Układaj sobie zdania w danym języku. Dowolne. Możesz sam sobie w myślach opowiedzieć swój dzień, powtórzyć listę zakupów, zrecenzować obejrzany film. Sprawdzona i ciekawa metoda. :)
5. Wypisz sobie czasy, tryby, które sprawiają ci trudność i powieś nad łóżkiem. Miałam kiedyś taką listę, nawet nie jesteś świadoma jak często na nią spojrzysz chociażby na chwilę!
6. Znajdź znajomych, z którymi będziesz móc rozmawiać. Najlepszy sposób na świecie i na pewno nikt temu nie zaprzeczy.
Pamiętaj, że obcokrajowiec cię nie zje jeśli pomylisz czasy, zapomnisz słówka, powiesz coś nie tak.
Zazwyczaj są zadowoleni, że wybrałaś akurat ich język i bardzo chętnie ci pomogą. Sama paranoidalnie nie raz poprawiałam czasy i słowa, gdy coś źle napisałam (o Boże napisałam w dokonanym, a to przecież niedokonany, popraw to szybkooooooooo! Omg to słowo źle tu brzmi!!). Przestałam, gdy rozmawiające ze mną osoby powtarzały :spokojnie, spokojnie, nie poprawiaj tego
z takim przerażeniem, my też robimy błędy!
7. Słuchaj wywiadów z ulubionymi zagranicznymi celebrytami, słuchaj radia, oglądaj filmy.
8. Mów sama do siebie.
9. Nie skupiaj się tak bardzo na tym co chcesz powiedzieć, gdy z kimś rozmawiasz. Przede wszystkim słuchaj rozmówcy i spokojnie odpowiedź! Kiedyś zaczęłam z kimś rozmawiać i w połowie zdania zgubiłam wątek, zabrakło mi słowa. Zrobiłam pauzę w środku zdania haha, wzięłam głęboki wdech i na spokojnie dokończyłam. Nie umarłam, ani rozmówca mnie nie wyśmiał!
Lepiej mówić spontanicznie, nawet, gdy mówi się gorzej niż przez dziesięć minut układać idealne gramatycznie zdanie.
10. Stawiaj sobie cele i pamiętaj o nich. "Jeśli się nauczę, pojadę na wakację i poznam nowych znajomych, bo bez problemu się dogadamy" "Jeśli zapamiętam te słówka, przeczytam ukochaną książkę w oryginale". Najważniejsza to determinacja!

Mam nadzieję, że i wy znajdzie język, który pokochacie i którego znajomość stanie się waszym priorytetem. Nie poddawajcie się jeśli nie będzie to angielski. Wiele osób wybiera właśnie jego jako język "swego życia", bo oczywiście jest bardzo potrzebny i wszechobecny, ale nie będę ukrywać, że nie pałam do niego wielką miłością. :)
JAKI JĘZYK OBCY LUBICIE NAJBARDZIEJ? 




26 komentarzy:

  1. Fakt angielski jest językiem którego uczę się 20 lat, ale w swoim życiu zaryzykowałam i poszłam na studia filologi hiszpańskiej. Fakt niestety ich nie ukończyłam ale mam nadzieję że kiedyś o tego powrócę. Włoski to też moje marzenie aby się nauczyć ale to na pewno w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpańskiego zaczęłam się uczyć rok temu, też piękny język. :)

      Usuń
  2. Świetna notatka. A co do samouczków, to rzeczywiście masz rację. Nie wnoszą tak naprawdę nic szczególnego do naszego życia :)
    Baaardzo dziękuję za komentarz u mnie! :)

    Klik

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama bym chciała mieć pasję do nauki języków obcych. Ale trochę za leniwa jestem :P najbardziej bym chciała perfekcyjnie znać angielski oczywiście dogadam się po angielsku ale nie jest on taki jak bym chciała. Z innych chciałabym umieć również włoski, niemiecki i francuski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah u mnie języki obce to wielkie marzenie lecz ciężko mi wchodzą. Bardzo ciekawi mnie język włoski może to mi pomoże mi się go nauczyć szybciej. Największym minusem u mnie to brak czasu ale może motywacja moja będzie większa. Z językiem angielskim nigdy nie miałam problemu to może i tym razem tak będzie :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rady! ja mówię już biegle po angielsku ale w obecnych czasach nie jest to wyczyn. Ostatnio zaczęłam naukę hiszpańskiego więc wykorzystam twoje rady :)

    zapraszam do mnie,dopiero zaczynam :)
    http://partsoflifem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja znalazłam swój język - rosyjski. Nauczony ze słuchu :) uwielbiam. Fajny post!
    http://aniaanaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Studiuje włoski, a raczej studiowałam, bo wzięłam dziekankę i o dziwo moje ulubione języki to angielski i rosyjski, w pierwszym języku się wychowałam, a drugim miłością zapałałam na studiach - im więcej się uczyłam włoskiego tym więcej rozumiałam z rosyjskiego, dlatego wzięłam dziekankę, bo nie widziałam w tym sensu, chociaż do tej pory niektóre słówka mi się przydają. Przydatne rady - co do książek polecam te zwożone z Włoch, dużo naszych wydawnictw ma bardzo słabe pozycje. Zwłaszcza jeśli chodzi o gramatykę.

    OdpowiedzUsuń
  8. powodzenia kochana! :) dziękuje za odwiedziny i zapraszam ponownie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. powodzenia ja mam problem z 1 jezykiem;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Uczę się teraz Hiszpańskiego i trzeba mieć cierpliwość. Języki długo czasu zajmują.

    http://secretbeautylife1.blogspot.co.uk/ http://thefashionconvert.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z nauką włoskiego stoję od kilku lat w miejscu. Próbuję iść do przodu, ale mi się nie udaje. Bo muszę się nauczyć na konkurs/na sprawdzian/na kartkówkę/bo nie mam nastroju/bo zapominam/bo sobie, cholera, nawet durnej książki dla dzieci po włosku nie mogę kupić, bo mi nikt wpłaty na konto księgarni na taką "pierdołę" nie zrobi/bo nie mam nauczyciela, a za kurs nikt mi nie zapłaci, bo nie widać sensu w nauce czegoś takiego, ponieważ teraz potrzebny jest tylko angielski i niemiecki (którego nie lubię).
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, języki to moja zmora. Jakoś w ogóle mi one nie wchodzą do głowy. Jestem już trochę tym sfrustrowana, ale powoli do przodu - trzeba dawać radę :D

    Pozdrawiam i podziwiam Twoją pasję :)
    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nauka języków to super sprawa :) Szczególnie właśnie włoski jest pięknym językiem. Chodzi mi ciągle po głowie myśl, by się go zacząć uczyć, ale chroniczny brak czasu utrudnia sprawę i odciąga to na "wieczne jutro" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Włoski jest piękny w brzmieniu! Chciałabym się go nauczyć, ale obawiam się, że samemu nie podołam, bo języki wchodzą mi opornie, więc lepszy byłby w moim przypadku kurs.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam włoski, jest przepiękny, najbardziej seksowny i zarazem romantyczny język świata <3 Ja umiem rosyjski, bardzo lubię również angielski, ale z takim cudownym, brytyjskim, arystokratycznym akcentem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jeju sama chciałabym nauczyć się włoskiego ;) bardzo podoba mi się ten jezyk <3
    http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi akurat chyba najbardziej pasuje język angielki pomimo 16 czasów. Dla mnie włoski czy np. francuski byłyby za trudne haha!
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj we włoskim też troche tego jest jeśli chodzi o gramatykę!:) ja za to jakos nigdy nie czułam angielskiego i przez to czesto zapominam rozne rzeczy ;/

      Usuń
  18. Byłam we Włoszech dwa razy, w tym roku prawdopodobnie pojadę trzeci raz.
    Bardzo podoba mi się język włoski, ale jakoś nie mam zapału do nauki haha ;) Nie byłabym sobą gdybym nie dopowiedziała, że moim ukochanym językiem jest angielski, nie wiem dlaczego go lubię, może po prostu go czuję.
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  19. Podstawa to dobra motywacja i dążenie do celu, więc determinacja jak najbardziej przydatna ;) podobną fascynację mam do języka hiszpańskiego i Hiszpanii, w której jestem zakochana :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja kocham francuski i uczę się już kilka dobrych lat :D W tym roku bronię licencjat z filologii francuskiej ;) a Ty studiujesz włoski czy jak pasję traktujesz? Super porady, na pewno skorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jako hobby aczkolwiek chciałam studia z tym powiązane i studiuje historie i kulturę Włoch (tak w skrócie):)

    OdpowiedzUsuń