poniedziałek, 14 listopada 2016

#98 Film- Sconosciuta.

Witajcie kochani. :)
Dziś troszkę filmowo, bo dawno nie proponowałam wam niczego na długie, jesienne wieczory. Pomysłów na wpisy mam co prawda co niemiara i z pewnością dłuuuugo mi się nie skończą, ale właśnie próbując napisać coś innego, spojrzałam kątem oka na niekończącą się listę filmowych produkcji czekających na polecenie. Pora się za to wziąć, bo nigdy nie wyjdę na prostą. ;)

"Sconosciuta" jest pozycją przygnębiającą. Muszę powiedzieć to od razu, aby być z wami szczera. Dołuje i wywołuje niepokój już od pierwszej sceny, a co gorsza widz przez jakieś 3/4 filmu nie rozumie czemu dzieje się to co się dzieje. Jeśli myślicie, że to lepiej, jesteście w błędzie. Film staje się jeszcze trudniejszy w odbiorze, a my, widzowie, jeszcze bardziej zaplątani. Rosnące emocje, rysujące się na horyzoncie rozwiązanie i wychodzące na jaw nowe fakty, sprawiają, że chwilami brakuje nam tchu, powietrze gęstnieje od nadmiaru ukrywanych sekretów.

Sama fabuła jest na tyle wstrząsająca, że po skończeniu sensu, po prostu brakuje nam słów. Mi brakowało choć zazwyczaj filmy nie wywierają na mnie trwałego szoku. Siedziałam z ręką przyciśniętą do ust, jak gdybym bała się, że za moment zacznę krzyczeć. Chciałam krzyczeć, ale nic z tego. Film odebrał mi całą siłę.

Od przeszłości nie da się uciec. Wszelkie złe drogi, które obieramy i wszelkie nieodpowiednie decyzje, których bohaterami się stajemy, wpływają na nas i wracają jak boomerang w najmniej odpowiednim momencie. Na ekranie możemy obserwować wszystkie etapy historii Ireny (główna bohaterka). Poznajemy ją uwikłaną w mroczne sekrety przeszłości, o której chciałaby zapomnieć i towarzyszymy jej podczas teraźniejszej drogi, która po woli także zamienia się w koszmar. Irena dojrzewa i stopniowo znajduje w sobie siłę dzięki, której z ofiary staje się oprawcą.

Giuseppe Tornatore (mój ukochany reżyser!) po raz kolejny stworzył obraz skłaniający do refleksji nad własnym życiem. Nie jest to tylko płaski, przezroczysty ciąg klatek, o którym zapomnimy wraz z nowym świtem. Tornatore wykreował świat przesiąknięty przemocą (tutaj pojawia się pytanie... W jakim stopniu jest to świat wykreowany, a w jakim, nasz codzienny, który tak bardzo pragniemy odsunąć od naszych myśli?) za pomocą wielu narzędzi. Muzyka Ennio Morricone (stale kocham), która wyjątkowo staje się nie do zniesienia (ze względu na niepokój, który potęguje), ciemne kadry, kręte schody, które przysparzają o zawroty głowy i doskonała mimika bohaterów.

Skusisz się czy jednak nieprzespane, pełne przemyśleń noce, nie są dla ciebie? ;)

Przy okazji mam dla was cudowną niespodziankę. ;) W końcu polecam wam film, który bez problemu znajdziecie po polsku!

13 komentarzy:

  1. Jeśli film jest niepokojący to coś dla mnie :D Chętnie go zobaczę !

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada sie ciekawie:) masz super bloga, zostajemy na stale :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę go zobaczyć <3

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie ;) Pozdrawiam.
    http://zakreconaaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jutro mam wolne to może oglądne z czystej ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi ciekawie, ale to zdecydowanie nie mój klimat i na pewno po takim filmie miałabym dużo nieprzespanych nocy przed sobą. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się skuszę ;) Na pewno jest w kolejce filmów do obejrzenia ;)
    Obserwuje i zapraszam do siebie : http://kobiecomania.blogspot.com/
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie jest to mój klimat, ale może się skuszę i obejrzę.

    Pozdrawiam kochana:*
    KLIK

    OdpowiedzUsuń