środa, 30 listopada 2016

#105 Che sarà. Historia jednej piosenki zapisanej w życiu.

Witajcie. :)
Jeśli musiałabym wybrać piosenkę życia, której słuchałabym już zawsze, byłoby to bez wątpienia Che sarà.
Myślałam o tym wpisie od tygodnia i naprawdę miałam w głowie tyle myśli, a gdy przyszło co do czego i usiadłam nad tym pustym, białym plikiem to jak zwykle wszystko ze mnie wyparowało.
To nie tak, że trudno mi coś napisać, bo pisanie zawsze przychodziło mi łatwo i właściwie mogłabym zapełnić swoimi tłumaczeniami całą główną stronę bloga. Po prostu to co mam w sercu, chyba tam utknęło i jak na złość nie chce przejść do głowy. Ah to zrządzenie losu.
Obiecałam wam kiedyś na blogu trochę włoskiej prywaty, a wy zareagowaliście bardzo pozytywnie więc pozwólcie, że dziś z niej skorzystam.
Czy jest tu osoba, która nigdy nie słyszała Che sarà? Myślę, że tak mimo, iż jest to bardzo znana piosenka, która nawet w polskich radiach bywa od czasu do czasu maltretowana.
Jeśli chodzi o moje włoskie dojrzewanie to mogę śmiało powiedzieć, że dorastałam z Che sarà i Azzurro. Między innymi, bo było tego sporo. Funiculì śpiewane w aucie na włoskich autostradach na przykład. Pierwsze samodzielne tłumaczenia Tiziano Ferro i Erosa Ramazzotti.  Jednak to właśnie Che sarà i Azzurro zawsze były najbliżej mego młodego serca.
Nie wiem czy rozumiałam tą piosenkę tak jak powinnam mając na przykład 12 lat, ale myślę, że z każdym kolejnym rokiem rozumiałam ją coraz lepiej. Zwykłe, wyśpiewane słowa zaczęły kiełkować w moim sercu. Zostały tam.
Równy tydzień temu minął kolejny rok, właściwie już 22 rok mojego życia i jak zawsze spędziłam ten dzień przy Che sarà.
Niektóre rzeczy są blisko nas przez cały czas, ale potrzebujemy długich lat, abyśmy uświadomili sobie jak nieodłączną część naszej egzystencji stanowią.
Dawno dawno temu (za lasami, za górami- co można potraktować dosłownie, bo rzecz działa się we Włoszech) ktoś zadedykował mi tą piosenkę, nucąc jej pierwszą zwrotkę.

Paese mio che stai sulla collina
disteso come un vecchio addormentato
(...)
paese mio ti lascio io vado via.

Kraju mój, który jesteś na wzgórzu
wyciągnięty jak śpiący staruszek
(...)
Kraju mój, zostawiam cię, odchodzę.

To jedna z tych piosenek, które dla kogoś mogą być tylko słowami. Słowami, które teraz czytacie. Dla kogoś mogą być tęsknotą, silnymi emocjami. Dla kogoś mogą być utęsknieniem za utraconym rajem.
Czy właśnie tak smakuje zakorzeniona w sercu tęsknota? To niesamowite jak działają słowa.
Jak przypominają mi wszystkie chwile i miejsca. Wszystkich ludzi.
Nie jest łatwo należeć do dwóch miejsc jednocześnie i czasem nie chciałabym o tym pamiętać.
Zamykając oczy wszystko może być łatwe i poukładane na odpowiednich półeczkach.
Czasem myślę, że moi przyjaciele mają łatwiej. Na co dzień mają wszelkie moje tęsknoty na wyciągnięcie ręki.
Troszkę im potajemnie zazdroszczę, ale tylko odrobinkę.
Finalnie i tak należymy do jednego świata więc czemu by tęsknić za jednym małym rajem?


Jak jest z wami? Jaką piosenkę wybralibyście na piosenkę życia? Jakie tęsknoty wami targają? Gdzie jest wasze miejsce?

13 komentarzy:

  1. Szczerze ja nie mam jakieś swojej takiej "życiowej" piosenki i chyba nigdy nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, też mam tak czasem że chcę coś napisać, mam to w głowie, a gdy siadam by zapisać co chciałam to mi to ucieka :P
    piosenkę kojarzę z radia, choć po samym tytule nie przypomniałam sobie, dopiero jak ją usłyszałam :P
    wiem, że spóźnione ale w takim razie STO LAT! Żeby ten rok z Twojego życia był lepszy niż wszystkie poprzednie razem wzięte :*
    nie mam pojęcia co czujesz będąc tak daleko od swojego kraju... mogę jedynie sobie wyobrażać ale i tak nie poczuję dokładnie tego samego Sama marzę o podróżach, ale nie myślałam nigdy że będę tak tęsknić za tym miejscem gdzie się wychowuję, że będę czuć pustkę w serduchu....
    (o matkoo, ta piosenka serio wpasowuje się klimatem w takie przemyślenia, teraz mam ciary :O)
    3maj się Kochana :*
    pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis :)
    stylowana100latka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia.:*
      Nie do końca jest to mój kraj, bo urodziłam się w Polsce i wychowałam, ale czas spędzony w Italii jest najbliższy memu sercu i każde miesiące tęsknoty za moimi przyjaciółmi i tamtą ziemią jest okropny. :(

      Usuń
  3. Nie znam tej piosenki ;) Ale za to znam inną włoską "Felicita" :D Co do piosenki życia to musiałabym naprawdę głęboko się zastanowić... Bo dużo mam piosenek, które z czymś mi się kojarzą i wiele jest miłych momentów, które kojarzą mi się z jakimiś piosenkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba również nie mam takiej piosenki życiowej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam swoje 3 miejsca na świecie, które nazywam domem <3 Taipei, Hiszpania i Polska <3 i chyba każde z tych miejsc ma swoje zarezerwowane specjalne piosenki

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze takiej piosenki nie mam - ale może się to zmieni z czasem ;).
    Pozdrawiam.

    www.moda-eny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wstrzeliłaś się idealnie z tym wpisem i rozwaliłaś mnie nieco bardziej na łopatki. Odkąd wróciłam z Hiszpanii, która nieco przewróciła moje życie swoją drogą, to zastanawiam się nad pytaniami, które zadałaś na końcu: "Jakie tęsknoty wami targają? Gdzie jest wasze miejsce?". Weszłaś chyba w moją głowę! Miałam zamiar napisać nawet post na blogu, ale... chyba nie jestem jeszcze gotowa, aby zdradzać wszystko lub większość. Nie wątpię jednak, że przyjdzie kiedyś na to pora.
    Co do piosenki to znam ją i o dziwo lubię. Kojarzy mi się z liceum. Leciała chyba nawet na studniówce :) Piosenka mojego życia? Myślę, że na pewno jakąś mam, choć w tej chwili nie przychodzi mi żadna do głowy. Odkąd wróciłam z Hiszpanii mam jedną piosenkę, która stała się piosenką "mojego życia na i po Camino". To LUIS ENRIQUE - Yo No Se Mañana. Link: https://www.youtube.com/watch?v=Ufgkl8r-gqY Tłumaczenie: http://www.tekstowo.pl/piosenka,luis_enrique,yo_no_se_ma_ana.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na taki post, gdy już będziesz gotowa. :) A piosenki zaraz z chęcią posłucham!

      Usuń