sobota, 22 lipca 2017

#167 Włochy kryminalnie.

Dzień dobry kochani! :)
Wiem, że podobała wam się ta krótka seria i dlatego od jakiegoś czasu zbierałam się, żeby napisać nowy wpis, kontynuację poprzedniej części, która pojawiła się dawno temu (KLIK), ale wciąż brakowało mi weny (a może i czasu, bo zebranie wszystkich ważnych informacji nie jest wbrew pozorom takim szybciutkim procesem).
Dziś mam dla was przerażającą i tragiczną historię Gelsominy Verde, która kilka lat temu stała się ofiarą Camorry. Jej historia była też inspiracją dla twórców serialu Gomorra, którzy wykorzystali ją pod postacią 15sto letniej Manu, która także była przetrzymywana i torturowana przez jednego z głównych mafiozów, a potem brutalnie zamordowana i spalona.

O tym, że w organizacjach mafijnych często dochodzi do rozłamów i walk o przejęcie władzy chyba nikomu nie muszę wspominać. Tak też działo się w 2004 roku w Neapolu i jego okolicach. Pod nieobecność bossa Paolo di Lauro, jego 31 letni syn Cosimo rozpętał wojnę, na której tragiczne skutki nie trzeba było długo czekać. Do zaostrzenia konfliktu doszło wraz z powrotem z Hiszpanii jednego z głównych mafiozów Lello Amato. Od Cosima odsunęli się starsi członkowie Camorry, którzy obawiali się, iż wkrótce Cosimo wszystkich ich i tak zastąpi swoimi młodszymi kolegami. Konflikt między tymi, którzy pozostali z Cosimem, a tymi potocznie nazywanymi "Hiszpanami" czyli ludźmi Lello Amato, stale narastał i trwał przez kilka, długich miesięcy. W tym czasie w Neapolu i jego najbliższych okolicach zamordowanych zostało ponad 50 osób, w czym znaczna ilość przypadkowych, niewinnych ofiar. Sławną była masakra, do której doszło w centrum miasta na jednej z głównych ulic. Mafijni żołnierze strzelali do tłumu przemieszczając się na skuterze. Zginął wtedy przypadkowy, młody chłopak. Zabitych przez przypadek (okropnie to brzmi) zostało także dwóch chłopców grających w piłkarzyki. Także 14 sto latka, którą posłużono się jako żywą tarczą... Takich tragicznych historii ulice Neapolu znają wiele.

Wracając jednak do sprawy samej Gelsominy...
22 letnia Gelsomina przez pewien czas spotykała się z Gennaro, który był członkiem klanu "Hiszpanów". Para jednak wkrótce rozstała się i utrzymywała jedynie sporadyczny kontakt. Pojawiły się jednak plotki, iż jednej z nocy Gelsomina widziana była wraz z Gennaro podczas przejażdżki na skuterze podczas, której rzekomo mocno go przytulała.
Wkrótce po tym, zwabiona podstępem Gelsomina, została porwana przez ludzi z klanu Di Lauro, którzy próbowali wyciągnąć od niej informacje na temat miejsca pobytu Gennaro.
Młoda dziewczyna była torturowana i dotkliwie bita przez wiele godzin. Nie odpowiedziała jednak na pytanie gdzie znajduje się jej były narzeczony. Spekulowano, iż najprawdopodobniej sama nie znała miejsca jego pobytu, albo najzwyczajniej w świecie i tak wiedziała co ją spotka i dlatego zachowała zimną krew (jeśli w takiej sytuacji można tak to nazwać...) i do końca nie zdradziła jego kryjówki, mając nadzieję, że przynajmniej jemu uda się uciec przez klanem Di Lauro.
Gelsomina zabita została 21 listopada 2004 roku trzema strzałami w kark. Aby zatrzeć ślady, oprawcy ukryli zwłoki dziewczyny w jej samochodzie i podpalili w Secondigliano- jednej z najbardziej opanowanych przez mafię dzielnic Neapolu. Przez policję Gelsomina uznana została za 114-stą ofiarę Camorry od początku roku 2004.
W związku z dokonanym morderstwem, wkrótce zatrzymany został Pietro Esposito, jeden z żołnierzy Di Lauro. Esposito, który najwyraźniej przestraszył się, iż spędzi całe życie w więzieniu, szybko współpracować zaczął z policją i wydał im większość swoich kolegów. Czy było to dla niego dobre posunięcie? Tego już tylko można się domyślać, ale sama nie wiem co lepsze- spędzić życie w więzieniu czy wydać mafijnych członków organizacji. ;)
Tak czy siak, policja dość szybko schwytała Lello Amato oraz innych 150 członków Camorry.

Życia Gelsominie to niestety nie zwróciło. Wiadomo, iż jej zabójstwo było jednym z najmniej honorowych jakich można dopuścić się w Camorrze. "Nie wypada" mordować niewinnych kobiet i dzieci. Historia 22-sto latki do tej pory jest dość popularna we Włoszech, zwłaszcza tych południowych, gdzie chyba każdy choć raz słyszał o tym co ją spotkało.
Niestety wciąż pamiętać trzeba, iż takich mafijnych, przypadkowych, niewinnych ofiar w Neapolu i jego okolicach jest dużo. Wystarczy chociażby cofnąć się do roku 2016... Ale dobrze, nie będę już mieszać spraw. :)
Dajcie znać czy podobają wam się takie wpisy i czy chcecie więcej! :)

6 komentarzy:

  1. Zawsze sie slyszy o tej mafii w formie ogólników, ale jak juz czyta sie konkretne historie to az krew w zylach mrozi :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym, szkoda dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wróciłam z Sycylii, gdzie dowiedziałam się, że mafia to faktyczny problem i nie są to miłe historię pokroju Ojca Chrzestnego. Więc wierze we wszystko co piszesz i niestety to smutna historia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czytać takie historie! Świetnie opisane <3

    OdpowiedzUsuń